Rzeka wyborów

Czasami zastanawiam się nad tym, jak potoczyłoby się moje życie, gdyby nie moje, a czasami cudze wybory. Bo to właśnie poprzez dokonywanie wyborów kształtujemy swoje, a często czyjeś życie.

Co by się stało, gdybym będąc nastolatkiem nie uciekł z domu, gdybym odważył się w liceum powiedzieć jej, że się w niej zakochałem,

gdybym był dość silny, aby pomóc byłej żonie w jej trudnościach, albo gdybym nie pojechał, z moim ulubionym biurem podróży, w październiku 2014 roku na wycieczkę do Monachium, a potem w lutym 2015 do Wenecji.

Dość dawno temu w jednej z książek W. Cejrowskiego przeczytałem o tym jak „linię życia” postrzegają pierwotni mieszkańcy Amazonii. Bardzo do mnie trafiło obrazowe zilustrowanie ich poglądów na podążanie swoją ścieżką.

rzeka życia

Jako mieszkańcy nadbrzeżnych terenów wyobrażają sobie czas jako niezmiennie biegnący nurt rzeki (nie można go zatrzymać i podąża ciągle w tę samą stronę), natomiast życie człowieka przyrównują do płynięcia łodzią z nurtem tej rzeki. Na początku rzeka/życie to niewielki spokojny pojedynczy strumień (łatwo kierować po nim łodzią), który z biegiem czasu się rozrasta, dochodzą do niego inne rzeki, będące jego dopływami (znajomi, przyjaciele, a nawet wrogowie), którzy czasami uspokajają nurt, a czasami rzucają przed naszą łódkę kłody drewna utrudniające jej poruszanie, a wręcz mogące ją wywrócić.

Nieustannie na naszej drodze pojawiają się też rozwidlenia, to właśnie miejsca dokonywania wyborów, tych które nas kształtują, bo płynąc łodzią musimy wybrać czy popłyniemy w prawo czy w lewo (czy wybierzemy jedną czy drugą opcję w naszym życiu). Jak ono potoczy się po obraniu konkretnej drogi możemy przewidywać tylko w krótkim czasie, nie widzimy przecież co jest za następnym zakrętem odnogi, ani jakie czekają na nas na niej niespodzianki. Nasz wybór jest też nieodwracalny, bo nurt (czas) nie pozwoli nam na powrót do obranego już raz odgałęzienia. W zależności od siły nurtu mamy mniej lub więcej czasu na podjęcie decyzji, ale zawsze jest ona nieodwracalna. Powiecie, że przecież w życiu możemy zawrócić, naprawić błędne decyzje, ale czy naprawdę wracamy wtedy w to samo miejsce, myślę że jednak nie. Wyobraźmy sobie taką sytuację zatrudniamy się w firmie, która wydaje się nam spełnieniem naszych zawodowych marzeń i okazuje się, że niestety bardzo się zawiedliśmy, oczywiście możemy się zwolnić i zatrudnić w innej, ale czy wrócimy do tego samego miejsca, nie bo tamten czas już minął, a my jesteśmy bogatsi o jakieś doświadczenia. Albo inna sytuacja, mąż zdradza żonę, ona się o tym dowiaduje, ale ustalają, że już się ta sytuacja więcej nie powtórzy i chcą o niej zapomnieć, wymazać ją z pamięci i wrócić do miejsca sprzed niej. Tyle że są to tylko ich ustalenia, nie wracają do tego samego miejsca, on dalej wie co zrobił, a w niej już na zawsze pozostanie jakaś choćby niewielka doza nieufności, czy zwątpienia. I tak jak obranie jednej odnogi na rzece, tak każde przekroczenie jakiejś granicy, każdy nasz wybór kształtuje nasze życie już na zawsze.

Nie zawsze też wybór należy do nas, czasami przed rozwidleniem pojawiają się kłody, lub zbyt silny nurt i wtedy musimy płynąć w kierunku, w którym nie zamierzaliśmy. Te kłody to przeciwności, a silny nurt to nic innego jak wpływ innych ludzi na nasze decyzje. Zdarza się też, że znużeni ciągłym wiosłowaniem przymykamy na chwilę oczy i nurt prowadzi nas jak chce, można to przyrównać do przesypiania życia lub poddania się jemu bez walki o siebie i swoje pragnienia.

Spoglądając czasami na ludzi niezmąconych oddechem cywilizacji, ich filozofię życiową, możemy odnaleźć proste wytłumaczenia, za które w pięknie umeblowanych gabinetach psychologów płacimy krocie (czasami nie rozumiejąc ich sensu).

W swoim życiu podjąłem wiele błędnych decyzji, część jego też przespałem. Niektóre wybory mnie wzmocnił, a inne wręcz zwaliły z nóg, pewnie dzisiaj podjąłbym inne decyzje na niektórych rozwidleniach. Wiem też jedno, mimo błędów, które popełniałem, nie żałuję ich, bo doprowadziły mnie do tego miejsca w którym teraz jestem szczęśliwy. Nie wiem co będzie dalej, co zmienią moje kolejne wybory, ale wiem, że będę płynął dalej.

Na zakończenie życzę Wam niezmąconych i spokojnych nurtów Waszych osobistych rzek życia i tylko dobrych wyborów, choć tak naprawdę, każdy wybór w jakimś stopniu jest dobry, bo nas kształtuje.

3 uwagi do wpisu “Rzeka wyborów

  1. Jaki piekny wpis! Najwazniejsze chyba to nauczyc sie nie zalowac podjetych kiedys decyzji i jesli trzeba przyjmowac z pokora ciezkie konsekwencje lekkich kiedys decyzji i jak to na drodze, isc swoim szlakiem dalej, gromadzac zadrapania, odciski i inne. Zawsze w temacie decyzji i opcji powrotu do momentu sprzed mysle, ze nie umielismy kiedys zdecydowac inaczej, bo w tamtym momencie choc moze wiedzielismy mniej, to bylismy soba, tak jak tu i teraz, kiedy wybralibysmy zupelnie albo tylko troche inaczej. Droga pod prad wyrabia miesnie, tak jak przekraczanie granic charakter. Pozdrawiam z Londynu 🙂

    Polubienie

  2. Pingback: Refleksje urodzinowe – Przekraczając granice

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s