Kraków – krótko i metafizycznie

Dawną stolicę Polski odwiedziłem tym razem w przelocie, gdy wybierałem się do Monachium na Oktoberfest. Z tego też powodu nie miałem zbyt dużo czasu na zwiedzanie, chociaż i tak kilka perełek znalazłem. Spotkałem też anioła, a właściwie anielicę.

I przypomniałem sobie jedną starą sentencję „Życie nie daje nam tego co chcemy, ono daje nam to co nas wzmacnia i buduje, tylko głupiec nie jest za to wdzięczny”.

Na początek wybrałem się jednak do ogrodu zoologicznego i choć uważam, że ten krakowski do najpiękniejszych nie należy, to jednak spacer pośród zieleni i oglądanie różnych gatunków zwierząt pozwoliło mi podładować baterie energetyczne.

zoo

Jak zwykle najbardziej podobały mi się żyrafy i dzikie koty. Mógłbym je obserwować godzinami i nie znudziłbym się.

Obecny ogród mieszczący się na wzgórzu w Lasach Wolskich swoje początki datuje na pierwszą połowę XX wieku, choć dzikie zwierzęta sprowadzano już w to miejsce na początku XV wieku. Potem jednak wielokrotnie historia dziejów tej lokalizacji ulegała zmianie, choć zawsze związana była w jakiś sposób ze zwierzętami.

wawel

Kolejnym etapem mojego pobytu w Krakowie było odwiedzenie Wawelu, tego magicznego miejsca, naszej dawnej stolicy. Zacząłem od spotkania z monstrualnym potworem stojącym nad brzegiem Wisły i ziejącym żywym ogniem. Jego historię zna chyba każdy Polak, obojętnie czy dorosły, czy dziecko, dlatego nie będę jej przytaczał. Pod pomnikiem smoka jak zawsze kłębiło się sporo ludzi, a każdy z nich chciał uwiecznić się na zdjęciu z tym ogromnym gadem. Ja zszedłem jednak na nadbrzeże i przespacerowałem się podziwiając sennie płynącą Wisłę. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie zajrzał na dziedzińce zamkowe, gdzie w kawiarni zamówiłem dobrą kawę i duży kawałek ciasta. Napojony i pożywiony udałem się na zwiedzanie.

Katedra Wawelska

Jako, że Wawel nie był moim celem zajrzałem tu jedynie do katedry, której pełna nazwa brzmi Bazylika archikatedralna św. Stanisława i św. Wacława. Ta którą podziwiamy dzisiaj zaczęła powstawać w XV wieku na miejscu dwóch poprzednich, z których starsza pochodziła z ok. 1000 roku i była ufundowana przez Bolesława Chrobrego. Miejsce to jest niezwykle ważne dla wszystkich Polaków, to właśnie tu koronowano głowy naszego państwa i to tu pochowano prawie wszystkich królów od czasów Władysława Łokietka. Miejsce swojego spoczynku znaleźli tu także znani Polacy, jak choćby Adam Mickiewicz, czy Juliusz Słowacki, natomiast w jednej z krypt spoczywają zwłoki Józefa Piłsudskiego, choć jak pewnie pamiętacie z jednego z moich poprzednich tekstów, serce marszałka znajduje się w Wilnie.

katedra wawelska

Wnętrze katedry, choć nie należy do największych to jednak zachwyca zarówno swoim przepychem, jak i połączonym z nim, jakby dziwną symbiozą poczuciem surowości. Niestety spotkałem się tu z czymś czego bardzo nie lubię w takich ciekawych miejscach, a mianowicie z całkowitym zakazem wykonywania zdjęć, komercja wchodzi w kulturę, bo tylko taki jest tego powód. I właśnie w takich momentach, muszę się Wam przyznać czasami łamię zakazy, tak było i tym razem, zrobiłem to dwukrotnie w katedrze. Dzięki czemu mogę Wam pokazać jej wnętrze.

W dalszą drogę udałem się ulicą Kanoniczną, aż doszedłem do placu św. Marii Magdaleny, który łączy się z ulicą Grodzką. To właśnie w tym miejscu znajdziemy dwa ciekawe kościoły, z których jeden znałem, natomiast na widok wnętrz drugiego opadła mi szczęka.

Kościół św. Apostołów Piotra i Pawła

Pierwszy ten bardziej znany to kościół św. Apostołów Piotra i Pawła. Ufundowany został przez króla Zygmunta III Wazę w darze dla jezuitów. Był najwcześniejszym przejawem budowli barokowej w Krakowie. Po kasacji zakonu jezuitów w 1773 roku został przekazany Komisji Edukacji Narodowej, która oddała go uniwersytetowi krakowskiemu, a następnie cystersom. Na początku XIX wieku kościół ten został nawet świątynią prawosławną i funkcjonował jako cerkiew przez sześć lat.

piotr i paweł nawa główna

Już z zewnątrz, choć zdawałoby się dość prosta bryła to robi jednak dość duże wrażenie. Patrząc od strony placu św. Marii Magdaleny widzimy fronton kościoła oraz jego ogrodzenie. Umieszczono na nich wiele rzeźb i posagów świętych jezuickich. Możemy tam znaleźć Ignacego Loyolę, Stanisława Kostkę, Franciszka Ksawerego czy Alojzego Gonzagę. Nad głównym wejściem umieszczono natomiast wizerunek Orła ze Snopem na piersi – herb Zygmunta III Wazy.

Pierwszym elementem, który rzucił mi się w oczy po przekroczeniu bramy kościelnej poza ołtarzem, była strzelista wczesnobarokowa ambona. Natomiast w nawach bocznych umieszczono liczne nagrobki oraz ołtarze, które dodają powagi i wzniosłości temu miejscu. Na wprost ołtarza znajduje się wejście do krypty, w której od stycznia 2010 roku trwają prace nad utworzeniem Panteonu Narodowego. To właśnie pod posadzkami tego kościoła pochowany został ksiądz Piotr Skarga.

piotr i paweł sklepienie

Inną nie mniej ciekawą częścią tego kościoła jest najdłuższe w Polsce wahadło Foucaulta, mierzące 46,5 metra, daje ono możliwość zaobserwowania i udowodnienia tego, że Ziemia obraca się również wokół własnej osi.

Kościół św. Andrzeja

Tuż obok, dzieląc się jakby murem, stoi dużo starsza budowla sakralna, pochodzący z XI wieku kościół św. Andrzeja. Wejście do niego prowadzi przez niepozorną bramę w murze, przez co często jest omijany, a warto tu wejść. Choć z zewnątrz robi wrażenie dość dużego to wewnątrz wydaje się być małą kaplicą, w porównaniu z innymi kościołami Krakowa. W początkach swojego istnienia pełnił funkcję dwojaką, poza czysto sakralną, był też miejscem obrony, przed najazdami Mongołów czy Tatarów.

andrzej wnętrze

Od 1320 roku po dziś dzień kościół należy do zakonu sióstr klarysek, w związku z czym, za nim rozciągają się zabudowania klasztorne. Przez wieki swojego istnienia świątynia ta była nawiedzana licznymi pożarami, które nie naruszyły wszak jej zewnętrznego wyglądu, natomiast jeżeli chodzi o wnętrza to już nie było tak pięknie. W XVIII wieku dokonano gruntownej ich przebudowy nadając im styl barokowy, który możemy podziwiać do dnia dzisiejszego.

św. andrzej

Dzięki uprzejmości jednej z sióstr zakonnych, która specjalnie dla mnie włączyła światła mogłem podziwiać przepych bijący z każdego zakątka tego wnętrza. I co dziwne, mimo tylu elementów, które mogłyby rozpraszać człowieka, poczułem ogarniający mnie spokój i wszechwładną ciszę, której o dziwo nie zakłócili, zwykle dość głośno rozmawiający Niemcy, którzy w międzyczasie weszli do kościoła.

Kościół św. Wojciecha

Innym budynkiem sakralnym mieszczącym się dość blisko od wcześniej wspomnianych, jest położony na krakowskim Rynku Głównym, kościół św. Wojciecha, często omijany ze względu na to, iż prawie każdy swoje kroki kieruje do Bazyliki Mariackiej.

Wezwanie pod którym jest ten rzymskokatolicki kościół nie jest przypadkowe, według tradycji ustnej to właśnie w tym miejscu miał głosić swoje kazania św. Wojciech, na pamiątkę czego postawiono drewniany kościółek. Prace archeologiczne wskazują, że pod obecną budowlą, faktycznie znajdowały się zabudowania sakralne.

św. wojciech

Obecna wybudowana w stylu romańskim świątynia powstała na przełomie XI i XII wieku, i jak wiele innych kościołów uległa barokizacji w XVII wieku.

W kościele tym odbywają się często kameralne koncerty muzyki smyczkowej, natomiast w podziemiach kościoła znajduje się ekspozycja związana z historią Rynku Głównego

Kraków to miasto sztuki i kultury, dlatego można spotkać się z nimi na każdym kroku, ja spacerując ulicą Grodzką w kierunku Rynku zdążyłem wstąpić do bardzo dobrze zaopatrzonej księgarni z przecenionymi książkami, gdzie zakupiłem w cenie… 9 złotych (cena początkowa 59,90 zł.) przewodnik etnoturystyczny po słynnych tradycyjnych świętach europejskich, wsłuchiwałem się w grę akordeonisty, który rozłożył się pod kościołem św. Andrzeja, oraz młodej utalentowanej skrzypaczki, dającej koncert na środku ulicy Grodzkiej (była tak skoncentrowana na graniu, że całkowicie odcięła się od otaczającej ją rzeczywistości, zamknięte oczy i mimika twarzy zmieniająca się wraz z natężeniem wydawanych przez skrzypce dźwięków wprost ukazywała jej złączenie z pięknie brzmiącą muzyką wydobywającą się spod strun trącanych jej palcami i smyczkiem).

skrzypce

Natomiast na Rynku gwar biesiadujących przy licznych stołach ludzi mieszał się z krzykami oferujących swoje produkty ulicznych sprzedawców. Zagłębiłem się w czeluście sukiennic i podziwiałem wystawione tam bibeloty i inne towary wystawione z myślą o przyjezdnych turystach. Czuło się tu atmosferę sprzed wieków. Gdy wyszedłem już z powrotem na Rynek oczom moim ukazał się widok częściowo ogrodzonego placu ze sceną na której odbywały się próby do przedstawienia. Zacząłem wykonywać zdjęcia biorących w nich uczestników, aż nagle moim oczom ukazał się anioł, a właściwie anielica, duch – ulotne wspomnienie przeszłości. Dziewczyna, która nie miała prawa tam być, choć może właśnie miała prawo. Odebrało mi mowę, to niemożliwe, żeby przez ponad dwadzieścia lat tak się nie zmieniła. A o kim mówię, gdy byłem nastolatkiem, trochę głupim i zbuntowanym, spotkałem raz w pociągu pewną dziewczynę, niewiele starszą ode mnie, dzięki której zacząłem wierzyć w siebie, dzięki której odmienił się wtedy mój świat, taki anioł stróż. I właśnie teraz, ujrzałem ją ponownie (choć wiem, że to nie mogła być ona), moje serce raz się zatrzymywało, a raz waliło jak opętane, czy to jakiś znak? Zobaczymy co przyniesie mi przyszłość, czy coś dobrego, czy może upomni się o to co zyskałem przez te lata.

Mówi się, że podróże kształcą i rozwijają, ja mogę spokojnie dodać do tego, że zawierają również wymiar metafizyczny, dlatego nigdy ich nie zaprzestanę, a Was będę raczył moimi opowieściami.

2 uwagi do wpisu “Kraków – krótko i metafizycznie

  1. Kraków ma w sobie coś niezwykłego… I ja spotykam w nim anioły – każdego dnia! Wystarczy wyjść na (jak to mówią krakowianie – pole 😉 ) i otworzyć się na drugiego człowieka. Kilka razy dostałam od kogoś nieznajomego coś za darmo, zupełnie niespodziewanie, np. bilet na wystawę (bo akurat miał jeden niepotrzebny). A nie tak dawno, na Plantach podszedł do mnie starszy pan i wręczył mi plik kartek z wierszami o… aniołach. Przypadek? 😉 Żałuję, że z nim dłużej nie porozmawiałam…

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s