Na północ od Kielc

Po chwili przerwy wyruszamy na dalszy podbój Kielecczyzny, tym razem udamy się na północ od stolicy regionu i zwiedzimy kilka ciekawych lokacji.

Wąchock - opactwo cystersów
Wąchock – opactwo cystersów

Na początek wybraliśmy najbardziej oddalony dzisiaj teren, jedziemy do Wąchocka. To położone o około 50 kilometrów od Kielc miasteczko zasłynęło z kawałów, które o nim opowiadano, ot chociażby ten, że w nocy nie można dojechać do tego miasta, bo sołtys zwija przed snem asfalt.

Pomni tego dotarliśmy tam rano, asfalt już był. Pierwszym miejscem, które odwiedziliśmy był pochodzący z przełomu dwunastego i trzynastego wieku klasztor cystersów. Jest on uważany za jeden z najpiękniejszych przykładów architektury romańskiej w Polsce. Przed opactwem znajduje się dość spory parking na którym można spokojnie zostawić samochód.

Po przekroczeniu furty klasztornej naszym oczom ukazał się dobrze utrzymany teren zielony, którego centralną część zajmuje klasztor, natomiast po lewej stronie umieszczone zostały tablice upamiętniające, życie i śmierć ważnych dla tego regionu ludzi. Znajdują się tu również ich prochy. Wielu tu żołnierzy-partyzantów, którzy czynnie działali na kielecczyźnie.

Po wejściu do budynków klasztornych trafiamy do niewielkiego muzeum, gdzie znajdziemy sporo dokumentów z długiej historii opactwa, oraz pomocy jakiej udzielało ono podczas zrywów narodowych i wojen naszym żołnierzom. To między innymi przez te działania w 1818 roku władze carskie dokonały kasacji zakonu.

Po krótkiej wizycie w muzeum, przechadzając się zabytkowymi krużgankami klasztornymi, okalającymi wirydarz docieramy do kościoła klasztornego, z powodu zamkniętych głównych drzwi wchodzimy tam cichaczem przez otwartą zakrystię. Wnętrza choć dość małe jednak robią piorunujące wrażenie, kunsztem wykonania i pełną gamą kolorów. Światło wpadające przez wysoko umieszczone okna rzuca swój blask na poszczególne elementy wystroju, a panująca cisza prowokuje do zastanowienia się nad sensem życia.

Wąchock - kościół w klasztorze cystersów
Wąchock – kościół w klasztorze cystersów

Tylnymi drzwiami wychodzimy do klasztornego ogrodu, który jest dobrze utrzymany. Widać tu dobrą gospodarską rękę cystersów, nie ma się zresztą co dziwić, to dzięki ich ciężkiej pracy i wytrwałości powstawały tu przed wiekami pierwsze huty, a pobliski rejon stał się centrum staropolskiego zagłębia hutniczego.

Po wyjściu z terenu ogrodów klasztornych, zwiedzamy pozostałe pomieszczenia pracy cystersów i wracamy do samochodu, aby udać się w kolejne miejsce zadumy i wiary.

Tym razem jest to położony na uboczu i rzadko odwiedzany, zamknięty już cmentarz żydowski, gdzie poprzekrzywiane płyty z grubego nie szlifowanego kamienia pochylają się, jakby chciały oddać cześć pochowanym tu ludziom. Lubię takie miejsca, bo posiadają ducha swoich czasów, ducha, który czasami chce się z nami podzielić swoimi opowieściami.

Kirkut w Wąchocku
Kirkut w Wąchocku

Ten kirkut choć nie ma długiej historii robi spore wrażenie. Powstał w 1911 roku, a ostatni pochówek dokonano na nim w 1942 roku. Przez wiele lat opuszczony popadał w ruinę, dopiero w pierwszej dekadzie XXI wieku podjęto się częściowej jego renowacji, w związku z czym okala go odnowiony mur, a dostępu strzeże wyremontowana brama. Około 40 znajdujących się tu macew porastają sennie poruszające się wysokie wypłowiałe trawy, nadające temu miejsca poczucia ulotności ludzkiego życia.

Chwilę dla podładowania baterii spędziliśmy nad brzegiem zalewu gdzie wsłuchani w ciszę lekko szumiącego wiatru podziwialiśmy dumne i majestatyczne łabędzie oraz czasami krzykliwe stada kaczek.

Następnie udaliśmy się jeszcze na rynek w Wąchocku, gdzie wzniesiony jest pomnik jednego z najbardziej znanych świętokrzyskich partyzantów-cichociemnych z okresu II wojny światowej Jana Piwnika, używającego pseudonimu „Ponury”. Jego burzliwe dzieje mogłyby posłużyć za kanwę niejednego filmu fabularnego osadzonego w realiach II wojny światowej.
Pomnik upamiętniający jego imię, nie bez powodu stoi w centrum rynku, gdyż to właśnie w Wąchocku, w opisywanym już przeze mnie wcześniej klasztorze cystersów spoczywają szczątki tego odznaczonego najwyższymi orderami bohatera polskiego.

W tym miejscu kończymy nasz pobyt w Wąchocku i udajemy się samochodem do pobliskiego Skarżyska-Kamiennej, gdzie znajdują się jedne z najbardziej znanych polskich zakładów przemysłu obronnego Mesko, działające wcześniej pod nazwą Bumar.

A skoro przemysł obronny to nie mogliśmy przeoczyć jednego z najważniejszych muzeów tego miasta. Muzeum im. Orła Białego, bo o nim mowa zgromadziło pokaźną kolekcję eksponatów z dziedziny polskiej wojskowości.

skarżysko-22 (Kopiowanie)

Wystawę podzielono na dwie części, wewnętrzna mieszcząca się w salach budynku muzealnego prezentuje umundurowanie i wyposażenie oraz sporą ilość dokumentów i fotografii z okresu II wojny światowej, natomiast ekspozycja plenerowa to już duże gabaryty. Znajdziemy tam pojazdy opancerzone, helikoptery, samoloty, najróżniejsze działa, czy też… kuchnie polowe. Największym eksponatem, który tam oglądaliśmy był kuter torpedowy o nazwie ORP Odważny.

Po około godzinnym zwiedzaniu udaliśmy się w okolice zalewu skarżyskiego do pobliskiej restauracji, aby się pożywić, przed kolejnym etapem podróży po regionie świętokrzyskim. Niestety czekało nas tu niemiłe rozczarowanie, zamówiony przez nas stek na lawie, był stanowczo niedopieczony (nawet jak na mój krwisty gust), a do tego prawie zimny. No, ale cóż jak człowiek głodny to i z takimi potrawami da sobie radę.

Po tym niezbyt szczególnym posiłku wyruszyliśmy w drogę do Zachełmia gdzie znajdują się dwie atrakcje, pierwsza z nich to pochodzący z siedemnastego wieku kościół p.w. św. Rozalii i św. Marcina, gdzie przechowywana jest chorągiew, którą noszono podczas manifestacji poprzedzających wybuch powstania styczniowego. Przed kościołem znajduje się zabytkowa kamienna dzwonnica, a w jej najbliższym otoczeniu stoi pochodząca z osiemnastego wieku figura św. Jana Nepomucena.

Kościół w Zachełmiu
Kościół w Zachełmiu

Jak już wspomniałem w tej małej miejscowości, a w zasadzie na jej obrzeżach znajduje się jeszcze jedna atrakcja, tym razem geologiczno-paleontologiczna. Na terenach dawnych kamieniołomów odnaleziono bowiem odciski śladów łap zwierząt sprzed 395 milionów lat. Odkrycie to opisane w 2009 roku w czasopiśmie Nature zmieniło chronologię ewolucyjną, przesuwając o osiemnaście milionów lat wyjście zwierząt na ląd.

Chwila z odległą historia mija dość szybko i jedziemy do Zagnańska. Jest to wieś położona niedaleko Kielc, którą założono w piętnastym wieku i była wtedy własnością biskupów krakowskich. W pierwszych latach dziewiętnastego wieku władający tymi terenami Austriacy wybudowali tu duży tartak oraz bazę kolejki leśnej. Później dzięki temu ośrodkowi gospodarki leśnej powstał tu Zespół Szkół Leśnych, który szkoli przyszłych leśników do dziś dnia.

Ale oczywiście nie ta szkoła była celem naszego tu przyjazdu, choć wiązał się on z lasem. Na terenie wsi znajduje się bowiem jeden z najstarszych polskich dębów, noszący nazwę Bartek. Miejscowe legendy mówią, że w jego wnętrzu skarby ukrył nasz wielki władca Jan III Sobieski wraz ze swoją żoną Marysieńką.

Dąb Bartek
Dąb Bartek

Na jego spróchniałym już dzisiaj pniu powieszono również dwie figury ukrzyżowanego Chrystusa. Według podań umieszczone są tam one na pamiątkę powieszonych na konarach tego olbrzymiego drzewa oficerów powstania styczniowego.

Kolejnym, ostatnim już miejscem naszej wędrówki była miejscowość Samsonów. Ta oddalona o kilka kilometrów od Zagnańska, od swojego powstania, nierozerwalnie związana była z przemysłem hutniczym. Już w piętnastym wieku znajdowały się tu dymarki, które w 1562 roku przekształcono na kuźnicę. Przełom szesnastego i siedemnastego wieku przyniósł, za sprawą włoskich dzierżawców dalszy rozwój tego miejsca i wybudowanie nowoczesnej na owe czasy huty.

To właśnie jej ruiny nas zaciekawiły. Można tu swobodnie i co ważne bez tłoku spacerować po pomieszczeniach tej budowli, można nawet wejść do wielkiego pieca, gdzie po uniesieniu głowy oczom naszym ukazały się sennie przesuwające się po widocznym przez komin niebie chmury.
Przed wejściem do huty, na rozdrożu stoi, postawiony najprawdopodobniej w osiemnastym wieku drogowskaz, zwany przez miejscowych również kapliczką.

Samsonów - Pomnik Pomordowanych, w tle ruiny huty
Samsonów – Pomnik Pomordowanych, w tle ruiny huty

Po drugiej stronie drogi, stoi zaś pomnik z umieszczonym na szczycie orłem polskim. Upamiętnia on poległych i pomordowanych w czasie II wojny światowej. W jego dolnej części umieszczono tablicę z nazwiskami miejscowych bohaterów.

To koniec dzisiejszej drogi i tekstu, już niedługo kolejne ciekawe miejsca w rejonie Gór Świętokrzyskich.

Jedna uwaga do wpisu “Na północ od Kielc

  1. Pingback: Parowóz i poezja – Przekraczając granice

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s