Demoniczne stowarzyszenie – prawda czy fałsz

Wolnomularze, jedno z bardziej tajemniczych stowarzyszeń, o których niby coś tam wiemy, ale ile w tym jest prawdy, a ile fikcji, to już trudno określić. Wiele książek, czy filmów przedstawia masonów, jako grupę ludzi posiadających mroczne i tajne obrzędy, czasami wręcz nie są to ludzie, a uosobienia demonów, szatana, czy innych niematerialnych wstrętnych stworzeń. No dobrze, a jak jest naprawdę? Postaram się Wam przybliżyć to czego się dowiedziałem i jakie ja mam zdanie na ten temat.

Na początek zacznijmy więc od genezy wolnomularstwa.

Jak każdy ruch, stowarzyszenie, czy religia, również wolnomularze pragną mieć swój rodowód w jak najdawniejszych czasach. I tak powstała legenda, która mówi, że ruch masonów ma swoje początki w okresie budowy Świątyni Salomona. Jej główny architekt Hiram Abiff miał być pierwszym wolnomularzem, miał też posiadać znajomość wielkiego mitycznego masońskiego słowa (znaku) będącego odzwierciedleniem nieskończonej wiedzy i doskonałości. Tę wiedzę, której nie chciał ujawnić przed wybudowaniem świątyni przypłacił życiem z rąk zazdrosnych o nią ludzi.

masoni-28 (Kopiowanie)

Według innych legend pierwszymi masonami mieli być: biblijny Adam (który poznał boskie sekrety), Noe (budowniczy biblijnej arki, chroniącej jego rodzinę i zwierzęta przed potopem), Templariusze (którzy posiedli mityczną wiedzę podczas eksploracji Wzgórza Świątynnego w Jerozolimie), czy Celtowie – Druidzi, a nawet egipscy kapłani – budowniczowie piramid.

Legend jest wiele, żadna, jak to legendy nie została jednak potwierdzona.

Wiemy natomiast, że już w średniowieczu architekci i murarze (często znaczyło to to samo), gromadzili się w gildiach, czy tzw. lożach. Ten drugi termin wszedł do użytku dużo później. Nie było to jednak nic dziwnego swoje gildie mieli również przedstawiciele innych zawodów, ot chociażby kupcy, czy przedstawiciele innych rzemiosł.

Pierwszych zrzeszeń ludzi wyznających podobne poglądy, odnoszących się do „tradycji masońskich”, można doszukiwać się w XVII wieku, natomiast za pierwszą Wielką Lożę uznaje się tę stworzoną w 1717 roku w Londynie. Od tego czasu wolnomularstwo rozpowszechniało się bardzo szybko zarówno w Europie, jak i na kontynencie amerykańskim. Tworzyły się kolejne Wielkie Loże, skupiające w sobie mniejsze organizacje zwane również Lożami. Nie można jednak powiedzieć, że istniało jedno centralne przywództwo tego ruchu, gdyż każda z Wielkich Lóż działała jakby samodzielnie, z tym że ich założenia były wspólne i przyświecała im jedna idea. Jaka – o tym trochę później.

XVIII i XIX wiek był okresem gdy na świecie dochodziło do wielu zmian społeczno-gospodarczych i politycznych. Masoni dołożyli do wielu z nich swoje „trzy grosze”, a część nawet zainicjowali. Ot chociażby wspomnieć  można tu o dwóch pierwszych na świecie konstytucjach państwowych. O tej amerykańskiej na pewno słyszeliście i wiecie, ale dla niektórych z Was zaskoczeniem może być, że mieli swój czynny udział w powstaniu, a później ogłoszeniu również Konstytucji 3 Maja. Tak, nasza pierwsza, a druga na świecie konstytucja narodowa nie powstałaby w takim kształcie, gdyby nie wolnomularze.

XX wiek, a szczególnie jego początek to dość dynamiczny rozwój wolnomularstwa na terenach Europy Wschodniej. Mało kto wie, że to właśnie masoni mieli duży wpływ na bardziej europejskie podejście do życia i wyznawanych wartości w Turcji. To dzięki nim wprowadzono tam kalendarz gregoriański, czy alfabet łaciński. XX wiek, a szczególnie okres przed drugą wojną światową był momentem, gdy na terenie Niemiec wolnomularstwo odczuło dotkliwą klęskę. Adolf Hitler był wielkim przeciwnikiem tego ruchu. Natomiast po zakończeniu wojny w państwach objętych wpływami bloku wschodniego, nie było miejsca na inne ideologie, niż „jedyna właściwa” idea komunizmu. Dopiero upadek Związku Radzieckiego pozwolił na odradzanie się masonerii w krajach postkomunistycznych, w tym również w Polsce.

No dobrze pokrótce przedstawiłem historię samego ruchu, a jakie są jego idee i przesłania. Przed XVII – XVIII wiekiem sprawa była jasna, gildie, czy loże skupiały wyłącznie „budowlańców”, natomiast wraz z rozwojem ruchów reformatorskich i oświecenia, zaczęto przyjmować do lóż członków nie mających nic lub prawie nic wspólnego z architekturą, byli to przede wszystkim arystokraci, ludzie zamożni i myśliciele. Dlaczego tak się stało, no cóż przytoczę tu pewną sentencję „Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze”. I tak właśnie było i w tym wypadku państwo chciało mieć możliwość ściągania wyższych podatków, a murarze i architekci chcieli mieć lepszą ochronę i dostęp do łatwych pieniędzy. No tak, ale co począć w loży z ludźmi, którzy nie maja zielonego pojęcia o pracy murarza, a co więcej, wcale ich to nie interesuje. A co cechowało i imponowało ludziom epoki Oświecenia – oczywiście zdobywanie wiedzy.

I tak jedną z głównych idei wolnomularskich zostało i jest do dzisiaj, poszerzanie swoich horyzontów, zdobywanie wiedzy i gromadzenie nowych doświadczeń. Wstępując w szeregi loży, musimy wykazać się niezłomnym charakterem, a naszym celem powinno być dążenie do ciągłego doskonalenia się, na różnych płaszczyznach osobowości.

Niektórzy pytają o aspekt religijny, bo pojawia się on dość często w tekstach i filmach. Wolnomularz, jak sama nazwa już wskazuje jest z założenia człowiekiem wolnym, swoje decyzje podejmuje w sposób indywidualny, również w sferze duchowej. Dla bycia masonem nie ma znaczenia, czy jesteśmy katolikami, muzułmanami, żydami czy hindusami lub ateistami, ważne jest abyśmy chcieli się rozwijać i nie zamykali się wyłącznie ja jeden światopogląd, a studiowali i poznawali, a w szczególności nie krytykowali innych.

Skąd więc tyle jadu i nienawiści, tyle walki z tym stowarzyszeniem. Myślę, że po pierwsze należy spojrzeć w przedstawioną już przeze mnie krótką nić historii tego ugrupowania. Początki powstania „dzisiejszej” masonerii to przełom XVII i XVIII wieku, w Europie zaczyna się Oświecenie, natomiast w kościele katolickim dalej działa inkwizycja, następuje jego rozłam spowodowany naukami Marcina Lutra. Purpuraci muszą znaleźć winnych, a przecież nie będą szukali wśród „swoich”. Kto może być ich kozłem ofiarnym, jak nie stowarzyszenie skupiające, ludzi dość zamożnych, dążących do poznania świata, takim jakim on jest naprawdę, a nie takim jakim chcieliby go dostojnicy kościelni zachować (marząc o powrocie do mroków średniowiecza, gdy to oni sprawowali największa władzę nad „ciemnym ludem” i pławili się w luksusach).
Wywodząca się z dawnych gildii tajność spotkań i rytuały przejścia, ułatwiają im zadanie, bo w końcu tajność jest zaprzeczeniem jawności, skoro nie chcesz powiedzieć wszystkiego to znaczy, że masz coś do ukrycia i knujesz (oczywiście tych zasad nie odnosili do siebie oraz do swojej historii). Dodatkowo pamiętajmy, ze mimo oświecenia jakie następowało, biedni ludzie dalej byli biedni i niedouczeni, kobiety nie miały realnego prawa głosu. A do lóż przyjmowano ludzi wykształconych, a co za tym idzie niejednokrotnie bogatych, posiadających wpływy.
Pragnąc dodatkowo uwydatnić antykatolicki nurt wolnomularzy papież Klemens XII, wydał w 1738 roku bullę, w której niejako z automatu wszyscy należący do lóż wolnomularskich byli poddawani ekskomunice. No cóż znaleźli się oni w gronie innych nieaprobowanych przez kościół katolicki instytucji, takich chociażby jak: luteranie czy protestanci . Sytuacja taka trwała, aż do roku 1983, gdy papież Jan Paweł II złagodził tę sankcję (usuwając słowo masoni i zastępując je słowami -stowarzyszenia działające przeciwko kościołowi), dodatkowo złagodził karę wykluczając automatyczną ekskomunikę.

Kolejnym zarzutem było i czasami dalej jest podnoszone miejsce spotkań wolnomularzy. A cóż to niby takiego dziwnego – nic. Jedyne co budziło niechęć kościoła w tym względzie było to, że nazwali je oni Świątyniami. Czemu właśnie taka nazwa? Otóż masoni doskonalili się w nich umysłowo – duchowo (nie religijnie), a jak już wspomniałem główną ich legendą jest ta o Hiramie Abiffie, który budował Świątynię Salomona (zresztą, czego najwięcej budowano w Europie w dawnych latach – kościołów). Gdybyśmy tak twardo jak kościół trzymali się „zastrzeżonego” nazewnictwa to większość z nas miałaby problem, gdyż każdy zdrowy człowiek dość regularnie odwiedza pewne pomieszczenie, które czasami nazywane jest „Świątynią Dumania”.

masoni-35 (Kopiowanie)

Następna rzecz wzbudzająca podejrzliwość związana była z dość rozbudowaną strukturą, w której kolejne stopnie uzyskiwało się poprzez doskonalenie się. Obejmowanie następnych „stanowisk”, związane było z „tajemniczymi” rytuałami. No cóż, ja w tym nie widzę niczego dziwnego, spójrzmy chociażby na szkolnictwo, wojskowość, czy nawet sam kościół. Powiecie w tych zawodach jest struktura, a gdzie rytuały. Spójrzmy na szkolnictwo, na początku mamy pasowanie na ucznia, duża pompa, uśmiechnięte twarze dzieciaków i ich rodziców, potem gimnazjum, szkoła średnia i matura (a czyż nie wiążą się z nią kolejne rytuały), po maturze studia i tu znowu rytuałów cała moc. Idąc dalej doktorat, profesura – każda zmiana statusu naukowego związana jest z określonymi rytuałami, zdobywaniem kolejnych stopni wtajemniczenia i poważania.  Te rytuały są dla nas tak jasne i powszednie, ze ich nie zauważamy. No wiec dobrze zwróćmy swoje oblicze w kierunku największego krytyka masonów. Kościół katolicki zapomina (a raczej nie zauważa), że i on posiada dość sporą hierarchię i rytuały związane z osiąganiem kolejnych stopni wtajemniczenia, które kończą się osiąganiem poszczególnych funkcji, nadawanych poprzez kolejne świecenia Dla laika, a w tym względzie niewątpliwie nim jestem, cała procedura nadawania „stopni” w duchowieństwie, jest dość tajemnicza. Te wszystkie namaszczenia, leżenie krzyżem, czy wykonywanie różnych znaków może zastanawiać.

masoni-5 (Kopiowanie)

No dobra ostatni zarzut – dążenie do władzy. Och jak mi się to „podoba”, najbardziej uniwersalna łatka, jaką można przypiąć prawie każdemu. Jak dla mnie szczyt hipokryzji największy krytyk nie zauważa, że do największej dominacji nad ludźmi i ich portfelami, dąży sam. Czy aby na pewno nie zauważa, czy też chce pozbyć się konkurencji, lub odwrócić od siebie uwagę. Powiecie, przecież wielu masonów miało lub ma znaczący wpływ na politykę, czy gospodarkę. Jasne, tak samo jak wielu profesorów, czy zawodowych polityków (oni też dążą do umocnienia pozycji swojej lub swoich uczelni, czy partii). A kler, czyż nie zmierza do zawładnięcia jak największym światowym kawałkiem „tortu władzy”. Każdy z nas, oczywiście w odpowiedniej skali pragnie otrzymać awans, mieć wyższą pensję, czy większy wpływ na to co się wokół dzieje. A czyż nie korzystacie czasami w osiąganiu swoich celów z pomocy przyjaciół, czy w zamian im nie pomagacie?

Poznaliśmy już kilka zarzutów wysuwanych przeciwko masonom, szczególnie przez kościół katolicki. Pokuszę się więc o porównanie masonów do pewnej sekty, która zdobyła duże wpływy i majątek. Rzecz działa się w jednej z prowincji Cesarstwa Rzymskiego, mniej więcej na początku naszej ery. Tam również władze musiały się zmagać z dużymi ruchami separatystycznymi, wiec niewątpliwie nie na rękę było im powstanie nowej sekty, której spotkania były okryte tajemnicą. Jej członkowie posiadali swoje własne rytuały, tajemne znaki, sygnały czy też powitania. Co więcej do sekty tej zaczęli z biegiem czasu wstępować ludzie cieszący się dużym szacunkiem, nierzadko majętni, sekta rosła w siłę i zaczęła nabierać coraz większego znaczenia, również w wywieraniu wpływu na realna politykę. Na nic zdały się wysiłki czynione przez regionalne zgromadzenie religijne o milenijnej wręcz tradycji, kary i sankcje, były wręcz zachętą by do niej wstępować. Co głosiła ta sekta? Miłosierdzie, wzajemną pomoc, braterstwo, czy konieczność duchowego rozwoju (zupełnie jak u wolnomularzy).
Jak skończyła się ta historia na pewno już wiecie, a ja pokuszę się o stwierdzenie, że widzę tu pewną analogię (choć wolnomularstwo, nie jest żadną sektą, czy religią i do takiego miana w żadnym razie nie pretenduje).

Bądźmy więc ludźmi otwartymi na różne, nie tylko te znane i jasne dla nas rzeczy i sprawy. Dążmy do własnego rozwoju i pomagajmy innym. Świat będzie bardziej piękny, gdy zamiast bezmyślnej krytyki, będziemy sobie nawzajem pomagać.

3 uwagi do wpisu “Demoniczne stowarzyszenie – prawda czy fałsz

  1. babajoga

    Hm. Wokół wolnomularstwa rosną rożne fantazje. Mnie się masoni kojarzą z lobbingiem, niestety.
    No i we Francji, jak sie spojrzy na nazwiska, ktore przypisuje się Franc-massonerie, to ma się wrażenie, że sieć wolnomularska zabezpiecza każdego członka rzadu przed stłuczeniem sobie tyłka (a pozniej się dziwimy jakims cudom-wiankom, skąd tu nagle taka to a taka afera wybuchła, jak taka decyzja mogła zostać przegłosowana, czy jak taki Holland mogl utrzymać urząd prezydenta ;-))

    (http://m.nouvelobs.com/politique/20130104.OBS4501/ces-francs-macons-qui-nous-gouvernent.html#null)

    Lubię to

    1. Jasne, że lobbują, jak każde stowarzyszenie, partia, kościół itp. starają się dbać o siebie i swoich członków – to akurat nie jest nic dziwnego, świat zawsze tak się toczył. Zresztą, czy podobnie nie zachowujemy się my sami – gdyby np. ktoś z Twojej rodziny lub znajomy, potrzebował żebyś szepnęła komuś w jego sprawie jakieś dobre słowo, to czy nie zrobiłabyś tego 😉 A wolnomularze są na tyle inteligentni, że już od swoich początków w 1717 roku stawiają na ludzi oświeconych i wpływowych 😉

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s