Ryby, anioły i diabły

Wschód Polski potrafi urzekać swoim pięknem i folklorem, pełno tu najróżniejszych zabytków i zachowanych w dobrym stanie budynków i budowli. Dzisiaj opowiem Wam o mieście, które jest stolicą województwa i posiada wielowiekową historię. Miasta bogatego w liczne legendy i podania, których kilka też znajdziecie w moim tekście.

We wtorkowy poranek, po szybkiej kawie wyruszyliśmy na podbój wschodu. Choć prognozy pogody były dla nas niezbyt korzystne nie zniechęcało nas to, wszak zdobywcy nie przejmują się deszczem. Po kilku godzinach jazdy dotarliśmy w końcu do Lublina, gdzie Ewa znalazła w końcu miejsce do parkowania.

Sama nazwa miasta pochodzi według legendy od pewnego zdarzenia, które miało miejsce bardzo dawno temu w pewien letni dzień. Strudzony podróżą książę zatrzymał się obok niewielkiego grodu położonego nad brzegami rzeki. Wkrótce podeszli do niego miejscowi rybacy, gdy spytał ich o nazwę miejscowości, ci odpowiedzieli, że jeszcze nie została ona nadana. Książę postanowił, że nazwie miasto od pierwszej ryby, którą rzeczeni  rybacy wyłowią z wody. W sieci znalazły się dwie ryby szczupak i lin. Władca stanął przed dylematem szczupak lub lin, jednak po chwili zastanowienia stwierdził, że woli, aby mieszkańcy grodu byli łagodni, a do tego drapieżnik, jakim jest szczupak, ni jak nie pasował, krzyknął więc lub lin. Prości ludzie połączyli te dwa słowa i odtąd miasto nazywa się Lublin.

lublin-13 (Kopiowanie)

Pewnie Was zadziwię, ale pierwsze miejsce, w które się udaliśmy nie miało nic wspólnego ze zwiedzaniem. Brak śniadania i dość długa jazda obudziły w nas ogromne poczucie głodu, dobrze że zatrzymaliśmy się obok baru mlecznego o wdzięcznej nazwie Kaprys. Nie tylko wystrój przypomina tam czasy PRL-u, panie obsługujące również, mimo wielokrotnych tłumaczeń i tak podały nie to co miały, ale jak człowiek głodny to zje wszystko. Pokrzepieni ruszyliśmy w kierunku górującego nad miastem Zamku Lubelskiego, po drodze natknęliśmy się jeszcze na pomnik upamiętniający ofiary wielkiego głodu na Ukrainie w latach 1932-1933.

Po przekroczeniu szerokiej ulicy i wspięciu się na wzgórze naszym oczom ukazał się przepiękny zamek, w którym dzisiaj znajduje się Muzeum Lubelskie, mieszczące bogate zbiory, zarówno na wystawach stałych, jak i czasowych. Po wykupieniu biletów udaliśmy się w pierwszej kolejności na dziedziniec zamkowy, gdzie zorganizowano wystawę dotyczącą tajnego nauczania w obozie w Ravensbrück. Szczególnie zapamiętałem słowa, wypowiedziane przez jedną z więźniarek, spytanych po co nauka skoro i tak niedługo zginie. Odpowiedziała ona wtedy: „A ja właśnie przed śmiercią chcę wiedzieć jak najwięcej”.

lublin-9 (Kopiowanie)

Dalsze kroki skierowaliśmy do baszty zamkowej, która przez wiele lat wykorzystywana była jako więzienie. Poza zgromadzonymi tam dokumentami i zdjęciami ogromne wrażenie robią relacje więźniów, którym udało się przeżyć ten koszmar. Dwie takie historie znajdziecie na zdjęciu, które zamieszczam poniżej.

Na szczycie baszty znajduje się platforma widokowa, skąd można podziwiać przepiękną panoramę Lublina. Tam tez zauważyliśmy zmierzające w naszą stronę, nisko zawieszone i groźnie wyglądające chmury. Nie zdążyliśmy nawet zejść na dół wieży, gdy na dworze rozpętało się wodne piekło, całe szczęście, że odległość od baszty do wnętrz zamkowych nie jest duża, wiec nie zmokliśmy za bardzo.

Kolejnym celem naszego zwiedzania zamku, była znajdująca się w nim dokładnie odrestaurowana Kaplica Trójcy Świętej.  Jest ona jednym z najcenniejszych zabytków sztuki średniowiecznej w Polsce, a nawet w Europie. O jej powstaniu wiemy tyle, że funkcjonowała już na pewno w 1326 roku. Szczególny i unikatowy na skalę światową charakter nadają jej znajdujące się na ścianach malowidła w stylu bizantyjsko-ruskim. Ich fundatorem był Władysław Jagiełło, który przedkładał styl wschodni, nad zachodnie zdobienia.

lublin-24 (Kopiowanie)

Po wyjściu z kaplicy odwiedziliśmy jeszcze kilka zamkowych wystaw, m.in. „Muzykę baroku boliwijskich Indian”, „Sacrum-Profanum”, czy „Sztukę ludową regionu lubelskiego”. Niestety nie dane nam było niestety zobaczyć wszystkich prezentowanych w Zamku Lubelskim kolekcji, gdyż nie mielibyśmy wtedy czasu na zwiedzenie reszty Lublina.

Przez Bramę Grodzką podążyliśmy w kierunku Starego Miasta, nad nami w dalszym ciągu wisiały ciemne chmury, ale ich płacz już się skończył. Doszliśmy w końcu do sporego placu, na którym wyraźnie zaznaczały się fundamenty jakiejś sporej budowli. Po chwili wiedzieliśmy już, że miejsce to nosi nazwę Placu Po Farze. Powstał on po rozebraniu w 1852 roku kościoła pod wezwaniem świętego Michała.

Kościół ten według legendy został wybudowany aby uczcić pewne wydarzenie, otóż po wygranej bitwie z Jadźwingami Leszek Czarny postanowił nie ścigać niedobitków, tylko odpocząć pod baldachimem liści wielkiego dębu. Gdy zasnął nawiedził go we śnie Archanioł Michał, który podarował mu miecz. Książę zerwał się i skrzyknął swoich wojów, ruszyli w pościg za uciekającym wrogiem i rozbili go doszczętnie. Na pamiątkę niecodziennego snu Leszek Czarny nakazał ścięcie dębu i wybudowanie w jego miejscu kościoła poświęconego aniołowi, który go nawiedził.

lublin-44 (Kopiowanie)

W mistycyzmie Lublina mogliśmy się utwierdzić kilkadziesiąt metrów dalej gdy dotarliśmy do kolejnego placu, którym tym razem był Rynek. Mieści się tu dawny Trybunał Koronny, będący najwyższym sądem apelacyjnym w Rzeczpospolitej. To tutaj i w Piotrkowie od 1578 roku, kiedy to Stefan Batory zrzekł się uprawnień najwyższego sędziego, odbywały się posiedzenia mające definitywnie rozwiązywać sprawy sporne. Od jego powstania Lublin stał się centrum prawniczym Rzeczpospolitej, co dodatkowo podniosło jego rangę.

O sprawiedliwości wydawanych wtedy wyroków można by wiele mówić, ale wystarczy, że przytoczę kolejne podanie ludowe, tym razem mające częściowe potwierdzenie w źródłach historycznych. Otóż na początku XVII wieku rozpatrywano w murach Trybunału Koronnego sprawę pewnej wdowy, której oponentem był bogaty magnat. Przekupił on sędziów i był pewny wygranej, gdy kobieta się o tym dowiedziała wzniosła na sali sądowej ręce do wiszącego na ścianie krucyfiksu i wykrzyknęła zrozpaczona, że gdyby sądzili w tym sądzie czarci to wydawaliby sprawiedliwsze wyroki. O zmroku zaczęły się dziać dziwne rzeczy, na Sali pojawili się wysocy ubrani w grube żupany i posiadający czarne peruki osobnicy. Pisarz sprawozdawca sądowy zarzekał się, że zauważył wystające spod gęstych pukli rogi oraz wyczuł zapach siarki. Diabły, bo to one pojawiły się na sali jako sędziowie wydali sprawiedliwy i korzystny dla wdowy wyrok, a najważniejszy z nich aby przypieczętować całe zdarzenie wypalił na stole sędziowskim swoją łapę (można ją podziwiać do dzisiaj w muzeum na Zamku Lubelskim).

Przy Trybunale skręciliśmy i udaliśmy się w kierunku Wieży Trynitarskiej, która zwana jest też Bramą Trynitarską. Jest to najwyższy zabytkowy punkt Lublina, na wysokości czterdziestu metrów mieści się tam platforma widokowa, a we wnętrzach znajduje się Muzeum Diecezjalne. My jednak podążyliśmy pod jej łukowatym przejściem i wyszliśmy na Plac Katedralny, na którym mieści się Archikatedra Lubelska. Będąca największym kościołem stolicy województwa i jednocześnie perłą sztuki barokowej. Została ona wybudowana na przełomie XVI i XVII wieku, a jej wnętrza ozdabiają przepiękne freski. Ołtarz wykonany jest z czarnej gruszki i pochodzi z XVII wieku, znajdują się tu również zabytkowe barokowe obrazy oraz podobizna Matki Boskiej Płaczącej, która ponoć w 1949 roku zalała się łzami. Zebrano je i umieszczono w jednej z pereł zdobiących jej koronę.

lublin-48 (Kopiowanie)

Inną, tym razem architektoniczną, ciekawostkę możemy zauważyć, gdy staniemy w rogu Zakrystii Akustycznej. A co to takiego, otóż słychać tam najdrobniejszy szept wypowiadany w innych narożnikach. Podobno właściwość tę wykorzystywał często biskup lubelski, który lubił wiedzieć co o nim mówią inni.

Gdy wyszliśmy z katedry z nieba znowu zaczęło kropić niezrażeni tym ruszyliśmy w kierunku Bramy Krakowskiej i znajdującego się tuz obok niej Nowego Ratusza.

Droga nie była długa i już niebawem ujrzeliśmy wieżę wznoszącą się w miejscu murów miejskich od XIV wieku. Brama Krakowska strzegła przez dwa stulecia dostępu do lubelskiego Starego Miasta, potem utraciła swoje obronne funkcje na rzecz funkcji mieszkalnych. W XVI wieku umieszczono na niej zegar, nie przetrwał on jednak do naszych czasów. Tarcze obecnych dwóch czasomierzy pochodzą z XIX wieku, a ich wewnętrzne mechanizmy z XX wieku. Obecnie wnętrza bramy mieszczą zbiory historyczne dokumentujące życie Lublina od VI wieku, aż do II wojny światowej.

Kilka kroków dalej znajduje się doskonale widoczny Nowy Ratusz, obecna siedziba władz miasta. Rada miejska została tu przeniesiona w pierwszej połowie XIX wieku, kiedy to na miejscu zniszczonego klasztoru powstał tu budynek ratusza. Codziennie z balkonu ratuszowego rozbrzmiewa hejnał.

Do budynku magistratu przylega bardzo ciekawy kościół pod wezwaniem Ducha Świętego. Swoje początki notuje on już w pierwszej połowie XV wieku. Niestety później wielokrotnie ulegał spaleniu w wyniku czego na początku XIX wieku budynki kościoła i klasztoru karmelitów zostały przekazane na rzecz nowo budowanego ratusza. Może była to kara za to jak karmelici weszli w posiadanie tych terenów, a zgodnie z zapiskami historycznymi można domniemywać, iż ich działania w tym zakresie nie były w pełni legalne.

W późniejszym okresie kościół został odbudowany i jako jedyny z całego kompleksu klasztornego pełni funkcje sakralne. Jego wnętrze jest barokowe, a ściany przedsionka zdobią płyty nagrobne.

lublin-68 (Kopiowanie)

Podążając dalej ulicą Krakowskie Przedmieście dotarliśmy do Placu Litewskiego, gdzie znajduje się Pomnik Unii Litewskiej. Gdy tam dotarliśmy okazało się, że cały plac został ogrodzony wysokim ogrodzeniem. Ale dla chcącego nic trudnego, nie na darmo Arek jest wyższy ode mnie o głowę, albo i więcej, aparat w jego rękach powędrował nad ogrodzenie, a oczy moje i Ewy znalazły prześwity pomiędzy łączeniami płotu. Obecny pomnik znajduje się w tym miejscu od 1826 roku, a jego koncepcja pochodzi od Stanisława Staszica. Nie jest to jednak pierwsza instalacja upamiętniająca zawarcie Unii Lubelskiej. Już w 1569 roku na polecenie Zygmunta Augusta postawiono tu monument wysoki na 12 łokci.

lublin-76 (Kopiowanie)

Naprzeciwko pomnika znajduje się kolejny kościół lubelski, jest to czwarta pod względem kolejności budowania świątynia polskich kapucynów. Kościół ten powstał w latach 1726-1733 i początkowo posiadał aż dziewięć ołtarzy, z których do dzisiaj pozostało siedem.

Kilkadziesiąt metrów dalej na końcu Placu Litewskiego znajduje się kolejny pomnik, tym razem upamiętniający marszałka Józefa Piłsudskiego, aby zrobić mu zdjęcie musieliśmy powtórzyć zabiegi spod Pomnika Unii Lubelskiej. Będąc w tej okolicy nie sposób nie zauważyć przepięknej architektury znajdujących się tu hoteli Europa i Grand.

W tym miejscu skręciliśmy w ulicę Kołłątaja, a następnie Peowiaków, po kilku minutach spaceru w ciągle padającym deszczu dotarliśmy do Teatru imienia Juliusza Osterwy. Warto o nim wspomnieć, gdyż jest to jeden z najstarszych budynków teatralnych w Polsce. Wybudowano go w 1886 roku, a jego powstawanie trwało tylko dwa lata, co jak na tamte czasy było wynikiem lepiej niż zadowalającym. Jednym z reżyserów wystawianych tu sztuk był Adam Hanuszkiewicz, a swoje piętno na scenie odcisnęli tacy aktorzy jak chociażby Stanisław Mikulski, Jan Machulski czy Zofia Kucówna.

Do następnej atrakcji turystycznej nie mieliśmy daleko wystarczyło przejść na drugą stronę ulicy. Był to kolejny kościół, no cóż w dawnych czasach to właśnie one były wyznacznikiem kunsztu i sławy architekta.  Ta budowla sakralna jest dość ważnym zabytkiem Lublina, choć z zewnątrz nie robi jakiegoś piorunującego wrażenia. Arek z Ewą przyglądali się jej dość pobieżnie, ja podszedłem bliżej do zamieszczonej na murze tablicy, z której dowiedziałem się, że kościół ten został wybudowany w latach 1412-1426 jako wotum króla Władysława Jagiełły za zwycięstwo odniesione nad Krzyżakami pod Grunwaldem. Wnętrze było dość ciemne, aczkolwiek bardzo ciekawe, piękne ozdobne ławki, rzeźbienia na ścianach, kunsztem wykazali się też twórcy ołtarza.

lublin-87 (Kopiowanie)

Legenda głosi, że kościół ten był wybudowany przez jeńców krzyżackich, pojmanych w bitwie pod Grunwaldem. Po ukończeniu budowy zostały sprowadzone tu siostry z zakonu brygidek, które pozostały tu do XIX wieku. A czemu właśnie one? Władysław Jagiełło wierzył bowiem, że to właśnie święta Brygida przepowiedziała upadek zakonu krzyżackiego i pojawienie się dzielnego i zwycięskiego władcy. Polski król wziął sobie tę przepowiednie do serca i no cóż, wszyscy wiemy co było dalej.

Kilkaset metrów dalej znajduje się kolejny kościół, który odwiedziliśmy – pobenedyktyńska parafia pod wezwaniem Nawrócenia świętego Pawła. Przed kościołem znajduje się pięknie utrzymany ogród, a ogradza go płot, w którym zainteresowały mnie ciekawe elementy zdobień metalowych. Budynek był niestety zamknięty więc nie mogliśmy zajrzeć do środka, czego bardzo żałowaliśmy, w ołtarzu znajduje się bowiem podobno cudowny obraz z licznymi wotami.

Tuż obok, na placu Wolności ustawiono ciekawą fontannę o nazwie Wieża Ciśnień, a tuz przy niej dowiedzieliśmy się  o tym jak mieszkańcy Lublina dbają nie tylko o rowery, ale i o miejsca ich postoju. Kilka stojących nieopodal stojaków rowerowych ubrano w ciuchy z włóczki – jak dla mnie pomysł ciekawy i ubarwiający szarość ulicy.

lublin-89 (Kopiowanie)

W dalszą drogę udaliśmy się ulicą Bernardyńską i tak doszliśmy do ulicy Wyszyńskiego, tam zauważyliśmy zabudowania sakralne, duża brama w wysokim murowanym płocie była jednak zamknięta, stwierdziłem jednak, że skoro boczna furta jest otwarta to włazimy.  Okazało się że za murem mieściło się seminarium duchowne, jednak dbałość o bezpieczeństwo lub tajemnice kleryków spowodowała, że wszystkie budynki mogliśmy podziwiać wyłącznie z zewnątrz. Natomiast nas, co zauważyła Ewa, obserwowano przez liczne okna.

Niedaleko seminarium w kierunku starówki znajduje się Kuria Metropolitarna, mnie zainteresowały jej piękne ogrody, aby wykonać ich zdjęcie wlazłem na niezbyt wygodny murek, a Arek przytrzymywał mnie swoim… brzuchem. Ewa nie wytrzymała i zaczęła się śmiać, fakt gdy zobaczyłem jak to wyglądało z boku to gdyby przejeżdżał w okolicy policyjny patrol mogliśmy zostać zatrzymani za obrazę moralności.

lublin-96 (Kopiowanie)

Później z racji poganiającego nas czasu ruszyliśmy w kierunku samochodu, po drodze chcieliśmy wstąpić jeszcze do Katedralnej Cerkwi Prawosławnej mieszczącej się przy dworcu autobusowym. Gdy tam dotarliśmy okazało się jednak, że się spóźniliśmy i nie dane nam będzie poznać wnętrz wypełnionych ciekawymi i historycznymi ikonami. No cóż jeden dzień na zwiedzenie tak bogatego w skarby historii i kultury miasta jakim jest Lublin to stanowczo za mało. Do zobaczenia pozostało jeszcze wiele ciekawych miejsc, takich chociażby jak Muzeum na Majdanku, Muzeum Wsi Lubelskiej, Ogród Botaniczny czy Jesziwas Chachmej.

Jeśli zainteresował Was ten tekst to zapraszam też do obejrzenia zamieszczonej przeze mnie galerii zdjęć z Lublina – znajdziecie ją tutaj.

Na koniec polecę Wam jeszcze tylko miejsce, które przypadło mi do gustu jeśli chodzi o zaspokojenie potrzeb kulinarnych. Wyśmienity smak potraw uzupełniają tam przepiękne wnętrza, a jedynym mankamentem mogą być kolejki do toalety (choć szczerze powiedziawszy, to w tym momencie chyba tylko się czepiam). A restauracja o której mówię to Pub Regionalny św. Michał – jak tam wygląda możecie zobaczyć tutaj.

2 uwagi do wpisu “Ryby, anioły i diabły

  1. Nie wiem, czy jest jeszcze kawiarnia (klub?) Czarcia Łapa na Starym Mieście. Może ma zmienioną nazwę.. Mieściła się w podziemiach jednego z budynków, jakieś 2 piętra pod ziemią. Na blacie stołu była wypalona czarcia łapa, stąd nazwa.
    Świetnie mi się czytało i wspominało, dzięki 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s