Czy leci z nami pilot?

Ostatnio moja obecność na blogu, czy w mediach społecznościowych była dość znikoma. Było to podyktowane trybem życia jaki prowadziłem w ostatnich tygodniach. Nie, nie imprezowałem, wręcz przeciwnie, mój mózg się gotował, czasami para szła uszami, ale było warto. Mam nowy zawód i nie jest to zawód miłosny…

Utrata pamięci i związane z nią perturbacje spowodowały, że postanowiłem zmienić wykonywany w życiu fach. A czego to ja nie robiłem przez ostatnie dwadzieścia kilka lat. Pracowałem w takich branżach jak: budownictwo, telefonia komórkowa, prasa, paliwa płynne, odzież, prawo, informatyka, czy pomoc społeczna. Wygląda na to, że moje życie było dość barwne. Tym razem z „czystą głową” postanowiłem pójść w kierunku, który chyba tkwił we mnie od zawsze.

Podobno już od najmłodszych lat ciągnęło mnie w świat i ten zew natury pozostał gdzieś głęboko w mojej psychice. Domagał się aby wypuścić go na zewnątrz i porządnie nakarmić. Pierwotne instynkty, które musiały pozostać w moim kodzie genetycznym od czasów, gdy ludzie byli nomadami nie mogącymi zbyt długo usiedzieć na jednym miejscu doszły w końcu do głosu.

A jaki zawód wybrałem tym razem, jest to profesja związana z ciągłymi zmianami miejsca pobytu, z nieustannym kontaktem z ludźmi i pięknem otaczającego nas świata. Jak się okazało w branży tej posiadam wielu znajomych, dzięki którym miedzy innymi wróciłem po utracie pamięci do Polski. Postanowiłem, że zostanę pilotem wycieczek.

pilot

Choć w 2014 roku zawód ten, wraz z wieloma innymi został zderegulowany  to nadal wiele biur podróży zwraca uwagę, czy mamy odpowiedni certyfikat i kwalifikacje. Myślę, że dobrze, bo w końcu jest to bardzo odpowiedzialna praca. To od pilota, rezydenta, czy przewodnika zależy komfort, bezpieczeństwo, a nawet w skrajnych przypadkach życie uczestników wycieczek. Odpowiedzialność jest więc duża, ale i radość płynąca z dobrze wykonanej pracy ogromna.

Kurs zajmował mi dużo czasu, tym bardziej że był dość intensywny. W końcu w krótkim czasie musiałem opanować sporo materiału z różnych aspektów pracy w turystyce, począwszy od zagadnień prawnych, przez krajoznawcze i praktyczne, na pierwszej pomocy kończąc – było warto. I przyznam się Wam, że czuję dużą satysfakcję z jego ukończenia. Kto wie może kiedyś spotkamy się na trasie.

Teraz w oczekiwaniu na przesłanie mi papierów, będę odpoczywał i pokazywał Wam w kolejnych tekstach piękno naszego świata. Na pierwszy ogień pójdzie krakowski Kazimierz, który niedawno odwiedziłem. Ten tekst już jest gotowy, dzisiaj muszę jeszcze tylko przygotować do niego zdjęcia i przeprowadzić ostateczną korektę.

10 uwag do wpisu “Czy leci z nami pilot?

  1. Czasem przypadek sprawia, że trafiamy tam, gdzie chcemy być i robimy to, o czym marzymy. Kto wie, co to za przeznaczenie pognało Cię w stronę pilotażu..? 😉
    Cieszę się ze zmiany w życiu i trzymam kciuki! 🙂 Daj znać, jakie destynacje będziesz obsługiwał?

    Polubienie

      1. To kwestia punktu widzenia. Jeden wiedzie życie spokojne, ustabilizowane, wręcz nudne dla innych i jest zadowolony, czy spełniony. Inny ma awanturnicze przygody i też mu to odpowiada (albo nie 😉 )
        Bo to nie kwestia ilości przygód sprawia, że życie jest piękne, ale to, jak postrzegamy każdy nasz dzień, każde zadanie, czy dajemy z siebie wiele, czy też traktujemy wszystko, jak drogę przez mękę. Miłego dnia 🙂

        Polubione przez 1 osoba

  2. jotka

    Wiem ,że Pan robi to co bardzo lubi , tak trzymać , życzę wielu ,
    wielu wspaniałych podróży tych całkiem malutkich i tych całkiem dużych – współpasażerka pociągu do Łodzi. Pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s