W mroku

Gdy wybierałem się do tego miejsca myślałem o napisaniu dłuższego tekstu, w końcu byłoby o czym, przecież tu tworzyły się niezapomniane, straszne i bohaterskie historie. Tu ludzie zrzucali swoje maski, czasami ukazywały się twarze oprawców, bestii bez kawałka serca, a czasami oblicza bezgranicznego i bezinteresownego oddania innym ludziom oraz swoim ideałom. Po kilku godzinach które tu spędziłem zmieniłem zdanie, żadne słowa nie są w stanie tego opisać – to trzeba zobaczyć.

Pierwszy, z trzech, obóz w Oświęcimiu powstał w 1940 roku i początkowo był przeznaczony dla polskich jeńców. Mieścił się w dawnych koszarach wojskowych. Nie było tu drewnianych baraków, tylko murowane budynki z czerwonej cegły, istniało tylko małe krematorium. To właśnie tutaj nad bramą umieszczono wszystkim znane hasło „Arbeit macht frei” (Praca czyni wolnym). Podobno jego geneza związana jest z katolicką Biblią i zdaniem z Ewangelii Jana – „Prawda Was wyzwoli”.

Mimo, iż dzisiejszy wygląd tego miejsca może spowodować, że pierwsze wrażenie nas zmyli, piękne zielone trawniki, dobrze zachowane budynki i ogólny porządek. Wystarczy jednak, że wsłuchamy się w słowa przewodnika lub obejrzymy jedną z pokazywanych tu wystaw. Bestialstwo tamtych czasów przechodzi wszelkie wyobrażenia.

Po zwiedzeniu Muzeum mieszczącego się w Auschwitz I wsiadłem w podstawiony autobus i udałem się to tygla śmierci, jakim było Auschwitz II (Birkenau). Obóz w Brzezince był już tworzony z myślą o eksterminacji. Gdy w 2001 roku w Nowym Jorku w atakach na World Trade Center zginęło około 3.000 osób mówiliśmy o wielkiej tragedii. Pomyślmy więc o tym, że w czasie swej „świetności” w krematoriach Auschwitz II dziennie palono do… 5.000 ciał. Perfidią było też to, że prowadząc ludzi na śmierć wmawiano im, że po ciężkiej wielodniowej podróży w bydlęcych wagonach idą do łaźni. Wprowadzano ich do przebieralni, gdzie zostawiali swoje ubrania na schludnych miejscach, niektórym wydawano nawet mydło i ręczniki, by po kilku minutach stłoczyć ich w ciasnej sali, do której następnie wrzucano Cyklon B. Po około 20-30 minutach salę można było już „uprzątnąć” ciała wędrowały do kolejnego pomieszczenia – krematorium.

Myślicie, że Ci którzy trafiali do baraków mieli lepiej. To tylko złuda. Owszem żyli, ale w jakich warunkach. Niemiłosiernie stłoczeni, bez wody (w Brzezince przez kilka miesięcy nie było jej w ogóle, nie tylko tej do mycia, ale i tej do picia), otoczeni robactwem, które ich dosłownie zjadało, poniżani i bici, zmuszani do nadludzkiej pracy w ciągłym truchcie (nie było wolno chodzić).

Gdy w Lublinie świętowano wyzwolenie w Auschwitz-Birkenau w krematoriach pękały kominy nie przewidziane na taki „przerób”. Gdy w styczniu 1945 roku wyzwalano obóz pozostało w nim tylko około 7.000 osób. Resztę, tę nadającą się do pracy naziści poprowadzili w „marszach śmierci” w głąb Rzeszy. Nie załapała się na nie Belgijka, która trafiła do Auschwitz 3 miesiące wcześniej. Powiecie, że miała szczęście, niestety kwartał w tym miejscu doprowadził do jej śmierci z wycieńczenia. Gdy ją przywożono ważyła 47 kg (wzrost 155 cm.) po 90 dniach jej waga wynosiła 23 kg.

A dzieci? Wiele z nich służyło do badań medycznych prowadzonych przez zwyrodniałych naukowców. A jaki był ich cel? Ot, chociażby stworzenie sposobu na to by „prawdziwie niemieckie” kobiety rodziły wyłącznie bliźnięta – w końcu rasa panów miała opanować świat.

W Auschwitz przez 4 lata zginęło około 1.100.000 ludzi, średnio około 700 osób dziennie. Amerykański pisarz i filozof George Santayana stwierdził: „Kto nie pamięta historii skazany jest na jej ponowne przeżycie”. Pamiętajmy więc i przekazujmy tę wiedzę naszym dzieciom, aby nigdy się to nie powtórzyło.

9 uwag do wpisu “W mroku

  1. – „A tu patrz: najpierw jedna wiejska stodoła pomalowana na biało i – duszą w niej ludzi. Potem cztery większe budynki – dwadzieścia tysięcy jak nic. Bez czarów, bez trucizn, bez hipnozy. Paru ludzi kierujących ruchem, żeby tłoku nie było, i ludzie płyną, jak woda z kranu za odkręceniem kurka. Dzieje się to wśród anemicznych drzew zadymionego lasku. Zwykłe ciężarowe samochody podwożą ludzi, wracają jak na taśmie i znów podwożą” – cytat pochodzi z opowiadania „Ludzie, którzy szli” Tadeusza Borowskiego

    Człowiek jest naprawdę królem dzikich bestii, gdyż jego brutalność przewyższa ich brutalność. Żyjemy ze śmierci innych. Jesteśmy cmentarzyskami!
    Autor: Leonardo da Vinci

    Dziękuję, że pamięć ową wskrzeszasz.
    Bardzo ciekawie piszesz Obieżyświecie. Pozdrawiam serdeczenie

    Polubienie

  2. M.

    Piekny cytat koncowy, ale…, czy nie wydaje Ci sie, ze to tylko puste slowa? Pamiec przerodzila sie w Rozpamietywanie, a wnioskow z historii jak nie potrafilismy wyciagnac, tak nie potrafimy… A moim skromnym zdaniem oprocz pamieci, to przede wszystkim umiejetnosc wyciagania wnioskow chroni nas przed ponownym przezywaniem historii…Zazwyczaj wszelkie publikacje na temat II wojny swiatowej podaja nam fakty, daty, liczby, nazwiska oprawcow, bohaterow, metody, strategie itp., tylko raz spotkalam sie z taka, ktora pokusila sie o glebsza refleksje na tamat tej Tragedii – probowala odpowiedziec na pytanie: dlaczego „ludzie ludziom zgotowali ten los”…

    Mam nadzieje, ze nie odbierzesz mojego komentarza zle albo co gorsza, za usprawiedliwianie kogokolwiek. Mysle po prostu juz troche inaczej – mam poczucie zbiorowej odpowiedzialnosci. Nie cofniemy historii, ale kazdy z nas, indywidualnie, ma wplyw na to czy sie ona powtorzy, czy nie.

    Pozdrawiam serdecznie i przy okazji podziekuje, ze do mnie zagladasz.
    Milego dnia 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Masz rację, pamięć to nie wszystko. To tylko podstawa, z której możemy czerpać inspirację do tego co przed nami, bo tylko tam jest coś co możemy zmienić/stworzyć.
      I masz rację – to ludzie ludziom zgotowali ten los, dlatego za bezsensowną uważam dyskusję, która toczy się w mediach – polskie czy niemieckie – to były po prostu obozy śmierci i upodlenia człowieka przez drugiego człowieka. I to trzeba zrozumieć a nie obrzucać się winą – zresztą dotyczy to wszystkich innych wydarzeń z historii – pamiętajmy je ze zrozumieniem, a nie nienawiścią.

      Polubione przez 1 osoba

  3. nigdy nie miałam odwagi pojechać do obozu, te miejsca KRZYCZĄ – wciąż krzyczą! uwielbiam odwiedzać cmentarze… tam rozmawiam z ciszą.
    Słowa – hasła jak najbardziej prawdziwe… chyba miały dodawać animuszu oprawcom. Prawda i praca tylko w wolności woli – słowa i wysiłku są słuszne.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Krzyczą i bolą – wystarczy tylko odrobina wyobraźni. I w dzisiejszych czasach takie ich zadanie. Powinni je odwiedzać wszyscy (nie tylko polscy) politycy i wojskowi, ale nie w świetle fleszy, tylko w ciszy i zadumie. Może wtedy pod gładkimi słówkami, nie czaiłyby się nienawiść i „zakrwawione noże”.

      Polubione przez 2 ludzi

  4. Najsmutniejsze miejsce, w którym byłam…jak strasznie jest żyć ze świadomością, że nie ma już nadziei. Kiedy myślę o obozach to przypomina mi się niezwykle wzruszający film „Życie jest piękne”. Jedni powiedzą, że tematyka obozowa została w nim potraktowana dość lekko i z humorem ale pod tą przykrywką rozgrywa się prawdziwa tragedia…bo jak powiedzieć dziecku, że Jego wujek idzie do komory gazowej? „Tragedią wojny jest to, że wykorzystuje się to co najlepsze w człowieku aby czynił to co najgorsze” (Henry Fosdick).

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s