Piekło,lasy i biesy

W pewien wrześniowy weekend postanowiłem zaczerpnąć trochę świeżego powietrza, oddalić się od miasta i nacieszyć oczy kolorami natury. Po przejrzeniu kilku opisów różnych szlaków, wybrałem nieodległy, który wydawał się iście diabelski. No bo pomyślcie sami na początku miałem odwiedzić czeluście piekła, a koniec przewidywałem rezerwat biesów.

No, ale zacznijmy już tę wycieczkę. Początek piekielnej drogi zacząłem od dojechania na miejsce startu, czyli do Chęcin. Miasteczka tego nie będę Wam teraz opisywał ponieważ zrobiłem to już w we wcześniejszym tekście, który znajdziecie tutaj. Ruszyłem więc wzdłuż namalowanych początkowo na płotach i ścianach domów, a potem na słupach i drzewach znaków szlaku niebieskiego.

Pierwszy postój zrobiłem dość szybko, bo już po przejściu około kilometra. Wśród traw na skrzyżowaniu dróg stał wysoki na kilka metrów drewniany krzyż. Tu kończył się również asfalt i zaczynała się polna droga, przed sobą widziałem już tylko malowane naturą pejzaże Gór Świętokrzyskich, natomiast gdy się odwróciłem ujrzałem piękną panoramę na Chęciny i wznoszący się na wzgórzu XIII-to wieczny zamek.

Chwila na podziwiane widoków i pora ruszać w dalszą drogę w końcu przede mną jeszcze około 30 kilometrów. Pamiętajcie, że idąc polnymi, czy leśnymi traktami należy patrzeć pod nogi, bo nie tylko Wy jesteście turystami przemierzającymi dany szlak. Ja trafiłem na powoli spacerującą brudnicę nieparkę. A cóż to takiego? Piękna włochata gąsienica, jedno ze stadiów rozwojowych motyla nocnego. Szczerze powiedziawszy ja wolę go oglądać właśnie w takiej postaci jest bardziej ciekawy niż jego w pełni rozwinięta, lotna forma.

Gdy tak się rozglądałem zobaczyłem ostrzeżenie przed wchodzeniem na pobliskie zieleniące się łąki. A co takiego strasznego może się kryć na ładnej łące? Barszcz Sosnowskiego, czyli roślina sprowadzona do Polski w latach 50-tych XX-go wieku. Jej sok ma bardzo silne właściwości uczulające i powoduje mocne podrażnienia skóry. No to po co sprowadzano to cholerstwo? Otóż w połowie zeszłego wieku sądzono, że ta bylina będzie świetną paszą dla zwierząt hodowlanych. No cóż błędy się zdarzają, nie tylko Polacy skusili się i teraz żałują, bo bardzo trudno wyplenić tę roślinę.

Po pewnym czasie dotarłem do kolejnych znaków dzięki którym wiedziałem, że podążam w dobrym kierunku, jeden z nich informował wprost, jak dojdę do Jaskini Piekło. Jeszcze chwila spaceru przez las, w którym natrafiłem nawet na drzewo butelkowe. No dobra, z tym prawdziwym niewiele miało wspólnego, było bardzo swojskie, na pierwszy rzut oka można było stwierdzić, że to odmiana harnasiowa. A swoją drogą nie rozumiem ludzi, którzy śmiecą w lasach, co za problem zabrać odpadki ze sobą i wyrzucić je do kosza.

Za jednym z zakrętów moim oczom ukazał się pierwszy z broniących piekła czartów, a kilka kroków dalej doszedłem do diabelskiego tronu, na którym sobie usiadłem i zjadłem przygotowaną w domu kanapkę. Gdy już się pokrzepiłem postanowiłem zejść do czeluści piekielnych, było trochę stromo i co ważniejsze ślisko, ale już po chwili stałem przed wejściem do królestwa bestii.  Myślicie, że to nowy wymysł z tą nazwą, otóż nie już w XVIII wieku okoliczni mieszkańcy wierzyli, że ta niewielka jaskinia jest wrotami do piekieł i właśnie z niej czarty wylatują, by czynić zło. Ile w tym prawdy, nie wiem, za to wiem, że z piekła niedaleko do raju (jaskini uważanej za jedną z najpiękniejszych w Polsce). Jeśli chcecie zobaczyć jak wyglądają bramy piekieł odwiedźcie to miejsce, lub spójrzcie na moje zdjęcia.

Napatrzywszy się i zrobiwszy dokumentację fotograficzną ruszyłem dalej, wędrówka leśnymi ścieżkami w otoczeniu zieleni regenerowała moje siły w końcu doszedłem do obwodnicy kieleckiej. Oczywiście była ona ogrodzona, więc musiałem przez pewien, dość krótki odcinek poruszać się wzdłuż niej, aż dotarłem do przejścia pod nią. Dalsza droga wiodła znowu przez las. Tak spacerując dotarłem do miejsca, w którym szlak skręcał w lewo, ja jednak postanowiłem odbić na chwilę w prawo, gdzie w odległości około kilometra znajdował się Kamieniołom Szewce.

W miejscu tym pierwsze pozyskiwanie kamienia miało już miejsce w XIV wieku, wydobywano tu również miedź i ołów. Dzisiaj, zamknięty w XX wieku kamieniołom, schowany pośród lasów okrywających Górę Okrąglicę, zachwyca bardzo ciekawą budową skał. Wysokie wyrobiska częściowo już porośnięte roślinnością ukazują wyraźnie poszczególne warstwy gruntu. Podziwiając to miejsce napoiłem się wodą i ruszyłem z powrotem na szlak. Po chwili spaceru moim oczom ukazał się pomnik i krzyż upamiętniające bitwę, która odbyła się w tym miejscu 17 września 1944 roku.

We wsi Szewce podczas II wojny światowej często ukrywali się partyzanci, tak też stało się 17 września 1944 roku. W nocy poprzedzającej ten dzień oddział dowodzony przez Antoniego Hedę ps. „Szary” zmierzając w kierunku Warszawy, aby pomóc powstańcom, rozbił jednostkę niemieckich żołnierzy pilnujących linii kolejowej z Kielc do Częstochowy. Po walce partyzanci chcieli odpocząć we wsi u znajomych gospodarzy. Ich odpoczynek trwał niestety tylko 4 godziny, gdyż rozjuszeni Niemcy przeprowadzili szturm znacznymi siłami, używali ciężkiej artylerii, lotnictwa oraz pociągu pancernego. Bohaterska obrona trwająca cały dzień doprowadziła do licznych strat po stronie agresorów, natomiast partyzanci stracili tylko 3 ludzi, nim wycofali się na bezpieczne pozycje i ukryli się w okolicznych lasach.

Po chwili ruszyłem w dalszą drogę, moim kolejnym celem było zdobycie Góry Patrol, która jest najwyższym wzniesieniem Pasma Zgórskiego. W kilku miejscach podejście było dość strome, jednak odcinki te były krótkie i niezbyt męczące. W końcu dotarłem na szczyt, niestety widoków stąd nie mogłem podziwiać cała góra jest bowiem zalesiona. Po dalszych kilku minutach marszu zaczęło się zejście w kierunku Słowika (peryferyjna dzielnica Kielc). Na tym odcinku trzeba szczególnie uważać, gdyż nachylenie terenu jest tu spore. Całe szczęście, że było sucho, więc po niezbyt długim ostrożnym zejściu dotarłem do drogi asfaltowej u stóp której płynęła, tego dnia sennie, rzeka Bobrza, będąca jednym z dopływów Czarnej Nidy.

Chwilę potem znalazłem się już przy głównej drodze wylotowej z Kielc w kierunku Krakowa. Tam, idąc chodnikiem natknąłem się na kolejne miejsce pamięci. Tym razem stojący tu krzyż wspomina rozstrzelanych 24 października 1943 roku więźniów kieleckiego gestapo.

W tym miejscu mógłbym zakończyć wędrówkę, ale ja chciałem jeszcze odwiedzić Rezerwat Biesak-Białogon, skręciłem więc na zielony szlak spacerowy i ruszyłem dalej. Doszedłem jednak do wniosku, że zamiast iść poboczem drogi pójdę równoległą do niej ścieżką leśną. Choć czasami musiałem przedzierać się przez niezbyt gęste krzaki uważam, że było warto. Spytacie pewnie czemu w takim razie nie przeprowadzono tędy szlaku? Myślę, że chodziło o względy bezpieczeństwa, gdy ja musiałem przekroczyć w pewnym momencie tory kolejowe bezpieczna droga prowadziła pod wiaduktem. Od tego miejsca jeszcze tylko kilka minut spaceru dzieliło mnie do wkroczenia na skręcający w las szlak w kierunku rezerwatu. Prowadzi on później już cały czas między drzewami po ciekawie ukształtowanym terenie. W końcu po kilkudziesięciu minutach i minięciu kilku tablic informacyjnych Nadleśnictwa Kielce dotarłem do celu mojej wędrówki.

Rezerwat Biesak-Białogon jest najmniejszym kieleckim rezerwatem przyrody nieożywionej, został założony w 1981 roku na terenie dawnego kamieniołomu. Szczególnie ciekawe miejsce to jest dla geologów i miłośników skał, mogą tu bowiem znaleźć interesujące okazy piaskowcy i mułowcy pochodzące z okresu dolnego kambru, a więc z przed około 500 milionów lat. Mnie spodobała się inna atrakcja tego miejsca – niewielkie jeziorko położone w dawnym wyrobisku i urzekające pięknem i spokojem.

Od tego miejsca pozostało mi jeszcze tylko do przejścia około 2 kilometrów dzielących mnie od przystanku autobusowego, z którego odjeżdżał autobus do domu. Te parę godzin marszu wśród pięknych okoliczności przyrody pozwoliło mi całkowicie naładować baterie.

6 uwag do wpisu “Piekło,lasy i biesy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s