Parowóz i poezja

W związku z moją utratą pamięci musiałem często odwiedzać wielu lekarzy. Tak też było w pewien jesienny dzień ubiegłego roku. Usłyszałem, że muszę dojechać do jednego z miast w celu spotkania się z biegłym psychologiem. Nie byłbym sobą, gdybym nie postanowił skorzystać z okazji i nie poznał kolejnej destynacji.

Kilkudziesięciominutową podróż pociągiem spędziłem na rozmowie ze współpasażerami. Oni jechali dalej, ja wysiadłem, gdy zobaczyłem stację kolejową z dużą tablicą, na której widniał napis Skarżysko-Kamienna. Z lektury mojego bloga wiem, że już kiedyś odwiedzałem to miasto, choć wtedy byłem tam tylko około godziny, w czasie której zwiedziłem Muzeum im. Orła Białego. Relację z tej wizyty możecie przeczytać w tekście „Na północ od Kielc”.

Powróćmy jednak do września i mojej kolejnej bytności w Skarżysku-Kamiennej. Pierwszą atrakcją na którą się natknąłem jest stojący obok budynków dworcowych parowóz Pt 47-13. Posiada on dość bogatą historię. Został wyprodukowany w 1948 roku w Pierwszej Fabryce Lokomotyw w Chrzanowie, od tego czasu przez czterdzieści lat pełnił zaszczytną służbę w Polskich Kolejach Państwowych, jeżdżąc po całym kraju z prędkościami przekraczającymi 100 kilometrów na godzinę. Biorąc pod uwagę tempo poruszania się niektórych dzisiejszych pociągów w Polsce, prędkość tę można uznać za imponującą.

Czemu pojazd ten zajmuje takie zaszczytne miejsce? Otóż do 1883 roku odwiedzana przeze mnie miejscowość nie była zbyt atrakcyjna, ani turystycznie, ani gospodarczo. Dopiero gdy w tym właśnie roku wybudowano w Skarżysku-Kamiennej dworzec kolejowy, nastąpił znaczący rozwój przemysłowy tych rejonów.

Spacerując po całym mieście można natknąć się na wiele miejsc upamiętniających walczących i poległych w tej okolicy żołnierzy biorących udział w licznych walkach, począwszy od powstania styczniowego, a kończąc na II wojnie światowej. To tu swoje zgrupowania mieli tacy znani partyzanci jak „Ponury”, „Nur” czy „Szary”. W czasie II wojny światowej w obozie pracy, który Niemcy utworzyli w tym mieście zginęło 25.000 osób, a wiele innych było przymuszanych do pracy na rzecz III Rzeszy.

Ale dzielni obrońcy polskości to nie jedyny łącznik Skarżyska-Kamiennej z obronnością. Od prawie stu lat, mieszczą się tam bowiem znane na całym świecie zakłady przemysłu obronnego, które specjalizują się przede wszystkim w wytwarzaniu amunicji do wszystkich rodzajów broni, począwszy od  broni krótkiej, a na pociskach rakietowych kończąc.

Po kilkunastu minutach spaceru od dworca kolejowego dotarłem przed duży kościół wybudowany w stylu neogotyckim. Ta budowla sakralna powstała w 1923 roku i została poświęcona Najświętszemu Sercu Jezusa. Początkowo mogłem podziwiać ją jedynie z zewnątrz, gdyż wszystkie wejścia były pozamykane. Kiedy myślałem już, że tak pozostanie podjechał… karawan. Wysiadło z niego czterech panów ubranych stosownie do swojej profesji i po krótkiej chwili rozmowy wiedziałem już, że jeśli chcę zobaczyć kościelne wejścia to muszę wrócić tu za około 30-40 minut, kiedy to ksiądz otworzy podwoje, aby odprawić mszę z ostatnim pożegnaniem zmarłego parafianina. Czasami nawet ludzie z za grobu pomagają nam w poznawaniu świata doczesnego.

Aby nie tracić czasu (do badań pozostawało go już coraz mniej), postanowiłem zwiedzić jeszcze okolicę i tak trafiłem na dużą budowlę postawioną na planie kwadratu, przed którą zaczęli zbierać się harcerze. Jej szara i dość monumentalna bryła wyraźnie odcinała się od okolicznej architektury. Skarżyskie Miejskie Centrum Kultury wybudowano na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku. To właśnie w tym miejscu przez lata skupiała się kulturalna działalność miasta. W czasach swojego powstawania budowla ta była największą inwestycją w dawnym województwie kieleckim. Jej powierzchnia przekracza 3000 metrów kwadratowych. Początkowo zakładano, że Miejskie Centrum Kultury służyć będzie wyłącznie rodzinom zakładów metalowych (pracujących w znacznej mierze dla przemysłu obronnego), jednakże rzeczywistość zweryfikowała te plany i z miejsca tego korzystali wszyscy mieszkańcy miasta i jego okolic.

Kolejnym, a zarazem już ostatnim obiektem, do którego udałem się podczas mojej krótkiej wizyty w Skarżysku-Kamiennej był kościół rzymskokatolicki pod wezwaniem świętego Józefa Oblubieńca. Został on wybudowany w 1928 roku na miejscu starej XVII-to wiecznej kaplicy. Mimo podobnych dat powstania bardzo różni się od poprzedniej budowli sakralnej którą odwiedziłem kilkanaście minut wcześniej. Po pierwsze jest to budowla znacznie mniejsza, po drugie w całości wykonana z drewna. Nie dane mi było jednak zajrzeć do środka, gdyż kościół ten był zamknięty na cztery spusty. Najprawdopodobniej powodem jest to, że parafia wybudowała nową budowlę sakralną, a stary zabytkowy kościół już nie jest używany. Ciekawostką dotyczącą tego miejsca jest fakt, że nasz dobrze wszystkim znany poeta Leopold Staff, będący dobrym znajomym ówczesnego proboszcza, zmarł na plebani kościoła pw. świętego Józefa Oblubieńca w 1957 roku. Zdarzenie to upamiętnione jest niewielkim obeliskiem z podobizną pochodzącego ze Lwowa twórcy licznych wierszy. jak choćby tego zatytułowanego „Pieśń Ulicznika”, który zaczyna się tak:

„Z domu wygnali, żem leń, urwipołeć.
Słodki mój grzech był, słodką i pokuta…
Gołe mam łokcie, ale też wesołe-ć
Życie, choć palce wyłażą mi z buta.”

Jedno krótkie spojrzenie na zegarek i moje nogi zrobiły w tył zwrot, musiałem przyśpieszyć kroku, aby zdążyć na umówioną wizytę u lekarza. Z tej racji, że trwała ona kilka godzin, spotkanie ze Staffem, było moim ostatnim punktem wizyty w Skarżysku-Kamiennej.

2 uwagi do wpisu “Parowóz i poezja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s