Te co skaczą i fruwają

Szukając ciekawych miejsc do odwiedzenia w Kielcach, przez przypadek trafiłem w jedną z bocznych uliczek mieszczących się przy Rynku. To co tam znalazłem przeszło moje oczekiwania, a to czego dowiedziałem się od ludzi tam pracujących spowodowało, że w moich żyłach zagotowała się krew.

No dobrze, ale zacznijmy od początku.  Internet jest niewątpliwie doskonałym źródłem informacji, jeśli chodzi o poszukiwania miejsc, które warto odwiedzić. Niestety nawet i on nie jest w stanie nas zainspirować, jeśli ktoś czegoś o danym miejscu nie napisze, lub opis będzie bardzo szczątkowy i nieciekawy. A tak właśnie ma się sprawa z wystawą „Zwierzęta i Kontynenty” będącą częścią zbiorów Muzeum Narodowego w Kielcach. Jeśli wiecie czego szukać to oczywiście traficie na kilka informacji na temat tego miejsca, w przeciwnym jednak wypadku łatwo ominiecie jedną z ciekawszych kieleckich ekspozycji muzealnych.  Mieści się ona na ulicy Orła 3 w niepozornej niskiej kamienicy, tak niepozornej, że mimo, że choć wcześniej kilkakrotnie koło niej przechodziłem to nie miałem pojęcia co znajduje się w jej wnętrzach.

Nie jestem miłośnikiem zabijania zwierząt, nie kręcą mnie poroża wiszące w niektórych domach na ścianach. Nie oznacza to jednak, że nie rozumiem potrzeby (oczywiście z zachowaniem umiaru i przy wykorzystaniu zdrowego rozsądku) kontroli populacji niektórych gatunków. Dlatego nie byłem zbulwersowany tym co zobaczyłem, powiem więcej uważam, że odwiedzenie takiego miejsca powinno być punktem obowiązkowym związanym z edukacją podstawową.

W 2013 roku, na dwa lata przed swoją śmiercią znany polski myśliwy Władysław Kamusiński przekazał Muzeum Narodowemu w Kielcach swoją kolekcję około 160 wypchanych zwierząt z całego świata. Na ekspozycji ustawiono je w podziale kontynentalnym. Dzięki wystawionym tu eksponatom możemy przekonać się i dowiedzieć jak niektóre z nich wyglądają, czy jaką mają wielkość. Spacer po tych pomieszczeniach jest naprawdę wielkim przeżyciem.

Gdyby umieszczono tu wyłącznie pięknie wypchane egzemplarze przedstawicieli fauny, mógłbym po części zgodzić się z protestami jakie niedługo po otwarciu wystawy zorganizowały takie organizacje jak WWF Polska i Viva! Polska. Próbowały one przekonywać, że jest to pochwała myślistwa i promowanie zabijania zwierząt. Jednak na ścianach umieszczono również wiele tablic informacyjnych dotyczących życia, oraz tajemnic świata przyrody. Na dużych stojących ściankach przedstawiono w ciekawy sposób przyczyny wymierania gatunków. Nie pomijając wśród nich również działalności człowieka.

To właśnie z nich dowiedziałem się między innymi, jak sprawa miała się chociażby z bizonem amerykańskim. Wyobraźcie sobie, że jego stada jeszcze na początku XIX wieku szacowano na około 30-40 milionów sztuk. Gdy przemieszczały się po prerii ich rozpiętość wahała się w granicach od 30 do 90 kilometrów. Szczerze Wam powiem, że nie mogę sobie tego wyobrazić.

Masowe i bezcelowe polowania, nie rzadko wykorzystujące karabiny maszynowe, czy armaty, doprowadziły do tego, że przez niespełna sto lat populacja tych zwierząt zmniejszyła się do 200 sztuk. Całe szczęście, że w końcu znaleźli się mądrzy ludzie dzięki którym przyszło opamiętanie i próby odnowienia tego gatunku. W dzisiejszych czasach populacja w USA odrodziła się i jest szacowana na około 200 tysięcy sztuk.

Gdy wychodziłem z muzeum, zamieniłem jeszcze kilka słów z jego pracownikami. Obawiają się oni, i tu zagotowało się we mnie, że wystawa zostanie zamknięta w ciągu kilku miesięcy. Powodem jest ponoć brak zainteresowania. Ludzie otrząśnijcie się, jak może być zainteresowanie, skoro brak informacji o tym miejscu. W dzisiejszych czasach brak promocji równa się niejednokrotnie klęsce ciekawych przedsięwzięć.

I choć lubimy mówić, że jesteśmy globalną wioską, że odległości uległy skróceniu i możemy łatwo się przemieszczać powinniśmy czasami pomyśleć również o tych, którzy z różnych powodów nie mają takich możliwości, a chcieliby zobaczyć to i owo.

14 uwag do wpisu “Te co skaczą i fruwają

    1. Żyrafy to moje ulubione zwierzęta 🙂 A co do stopnia zachowania tych wypchanych to masz rację, są bardzo autentyczne, gdy wszedłem do pomieszczenia, w którym były niedźwiedzie i ok. 50 cm od mojej twarzy pojawił się nagle rozwarty pysk tego ssaka bezwiednie zrobiłem krok w tył 😉

      Polubione przez 1 osoba

  1. Baba Joga

    …te zabite już i wypchane zwierzęta powinny znaleźć się w muzeum, jakimś stałym, nie czasowym – w takich salach jakie oglądamy w Muzeum Historii Naturalnej w Londynie czy Nowym Jorku. I żeby faktycznie -niosły pamięć.

    Lubię to

  2. bardzo ciekawe odnalezisko… wygląda na to, że dziadek Władek miał wielka pasję fajnie by spadkobiercy nie wrzucili jej do pieca…
    dziękuję, zachęcasz wspaniale by Kielce odwiedzać i zwiedzać 🙂

    Lubię to

  3. Straszne są te wypchane zwierzęta 😦 Z drugiej strony potrafię zrozumieć, że jest to stara kolekcja i spokojnie przy tych wszystkich wypchanych, obrzydliwych „trofeach” mogą być opisy o zagrożonych gatunkach, niszczycielskim udziale człowieka w przyrodzie itd. Spokojnie można by w takim miejscu prowadzić zajęcia muzealne dla dzieci właśnie na takie tematy, które przecież prowadzi się w szkole. A zawsze ciekawsze jest takie wyjście do muzeum niż siedzenie w szkolnej ławce. Kiedy będę następnym razem w Kielcach, to z pewnością odwiedzę to miejsce!

    Lubię to

    1. Ja też nie przepadam za wypychaniem zwierząt, wolę gdy żywe hasają w swoim środowisku naturalnym. Niemniej dydaktycznie takie miejsca więcej zdziałają niż nudne lekcje w szkolnej ławce. Tym bardziej szkoda, że są zakusy by zlikwidować tę wystawę.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s