Nauka, wiara i polityka

Spacerując jedną z ulic spotkałem się z gorącymi przesłankami wiary w Boga, współgrającymi z nauką w jej szeroko pojętym aspekcie, sztuką, z jej niesfornym podejściem do życia i pragmatyczną, acz jakby nie było zawsze wyuzdaną polityką.

Jak już wiecie z poprzedniego tekstu odwiedziłem ostatnio Warszawę. Moją poprzednią relację skończyłem przy kościele pw. Świętego Krzyża. Tuż za nim znajdują się dwa kolejne budynki, które warto odwiedzić, a jednak mało kto to robi.

Pierwszym z nich jest mieszczący się za kutą bramą i schowany w cieniu drzew, pod którymi przesiadują młodzi ludzie obdarzeni zmysłem artystycznym, Pałac Czapskich. Pałac powiecie fajna rzecz, to czemu tak mało tam turystów? Powód jest prozaiczny na bramie wisi tabliczka, która raczej nie zachęca podróżnych do zaglądania, jest na niej napisane Akademia Sztuk Pięknych. No i wszystko jasne po co wchodzić do jakiejś szkoły – nic bardziej mylnego.

Już po przekroczeniu wrót prowadzących na dziedziniec zobaczyć można ciekawą instalację artystyczną, która przypomina mi ogromny filtr powietrza, z tych używanych w samochodach. Tuż za nią w cieniu drzew ustawiono kilka miejsc do siedzenia, oczywiście wszystkie były już zajęte, nie zniechęcało mnie to jednak, bo nie przyszedłem tu odpocząć w cieniu. Po kilku dalszych krokach ujrzałem piękny budynek w kolorach białym i czerwonym (uwaga dla studentów sztuki, nie będę polemizował z Wami, pewnie znacie się na tym lepiej ode mnie, czy to czerwony, różowy czy jeszcze jakiś inny odcień).

Miejsce to jako siedziba znanych rodów wykorzystywane było już w XVII wieku, kiedy to Radziwiłłowie postawili tu pierwszy drewniany dwór. Niewiele lat później w jego miejscu powstała pierwsza rezydencja murowana, w której zamieszkał prymas Michał Radziejowski, człowiek który choć w swoim herbie posiadał barana to takowym nie był i dość zwinnie poruszał się pośród meandrów polityki dworskiej, był też jednym z największych polskich mecenasów sztuki w swoich czasach. Po jego wyjeździe z Warszawy i późniejszej śmierci mieszkali tu jeszcze Sieniawscy i Czartoryscy, aż w 1733 roku pałac przejęła rodzina Czapskich, która znacznie go rozbudowała i jak na owe czasy unowocześniła. To w tym budynku, gdy jego właścicielem został marszałek sejmu Stefan Małachowski debatowano, podczas wystawnych obiadów, nad wieloma polskimi ustawami, między innymi nad najważniejszym polskim dokumentem – Konstytucją 3 Maja. Później przechodził z rąk do rąk, a przez kilka lat na początku XX wieku mieścił się w nim nawet Konsulat Stanów Zjednoczonych.

Po zakończeniu II wojny światowej Pałac Czapskich został przekazany Akademii Sztuk Pięknych, która jest najstarszą polską wyższą uczelnią o profilu artystycznym. Przed budynkiem stanął pomnik będący odlewem mieszczącego się na szczecińskim Placu Lotników posagu włoskiego kondotiera, którego oryginał znajduje się w Wenecji.

Naprzeciw Pałacu Czapskich swoje podwoje otwiera kompleks budynków pałacowych, w których mieści się największa polska szkoła wyższa – Uniwersytet Warszawski. Wielkimi orędownikami jego powstania byli dwaj znamienici Polacy: hrabia Stanisław Potocki oraz ksiądz Stanisław Staszic. To dzięki ich wstawiennictwu w 1816 roku car Aleksander I wydał akt erekcyjny. I choć na początku wśród studentów kształcących się w nim większość była Polakami to jednak oficjalnym językiem wykładowym był rosyjski. Doprowadziło to do bojkotu tej uczelni i odpływu Polaków studiujących na niej. Dopiero w 1915 roku język polski zagościł tu na dobre, a przyczynili się do tego… Niemcy, którzy po wkroczeniu do Warszawy zezwolili na wprowadzenie na uczelni naszego rodzimego języka. Spowodowało to, że już w kilkanaście lat później Uniwersytet Warszawski stał się największą szkołą wyższą w Polsce. I pozostał nią pomimo tego, iż podczas II wojny światowej został zamknięty, jednakże zajęcia zeszły do podziemia i utworzono, co było ewenementem na skalę światową, Warszawski Uniwersytet Podziemny.

Spacerując pośród wznoszących się tu mniejszych i większych pałaców podziwiałem ich zewnętrzne, jak i wewnętrzne walory. W budynku Auditorium Minus, mieszczącym kiedyś w swoich trzewiach bibliotekę uniwersytecką, znalazłem ciekawą wystawę, na której na rozstawionych tablicach prezentowano „80 lat polskiej archeologii w Egipcie”.  Natomiast w Pałacu Kazimierzowskim, będącym w dawnych latach budynkiem Szkoły Rycerskiej obejrzałem prezentację prac fotograficznych Jana i Doroty Madey pod tytułem „Malowane Światłem”.

Zwrócę Wam jeszcze uwagę na coś co wpadło mi w oczy przypadkiem. Gdy postanowiłem obejść Pałac Kazimierzowski dookoła. Na zapleczu tej budowli stoi nieco w cieniu i zdawałoby się zapomniana armata. Działo to ma upamiętniać udział studentów w walce o niepodległość naszego państwa w latach 1918-1920.

Gdy po dłuższej chwili wróciłem na Krakowskie Przedmieście i minąłem Pałac Tyszkiewiczów, którego balkon wspierają aż czterej Atlasi, stanąłem przed kolejnym kościołem. Tym razem był to pochodzący z XVIII wieku kościół Wizytek.

Jego budowa trwała bardzo długo ponieważ fundatorka Elżbieta Helena Sieniawska, przeliczyła się z kosztami i najzwyczajniej w świecie budowniczym zabrakło pieniędzy. Na pomoc przyszła dopiero rodzina Czartoryskich, dzięki której można było wreszcie po kilkudziesięciu latach dokończyć budowę. Edukacyjno-wychowawcza posługa sióstr z zakonu Wizytek, które opiekowały się kościołem, oraz bliskie sąsiedztwo Uniwersytetu Warszawskiego, spowodowało, że stał się on na wiele lat kościołem rektoralnym.

Wewnątrz na ścianach umieszczono liczne płyty i epitafia upamiętniające znane osoby. Przy samym wejściu, na wprost ołtarza, znajduje się jedno z najnowszych, ma kształt klęcznika, a na jego kamiennej bryle wyryto słowa:
„Jezu ufam Tobie
Zamiast śmierci
racz z uśmiechem
przyjąć Panie
pod Twe stopy
życie moje
jak różaniec”.
Jest to ostatni wiersz napisany przed śmiercią, w szpitalu na ulicy Banacha, przez księdza Jana Twardowskiego.

Przed kościołem w 1987 roku odsłonięto pomnik jednego z najbardziej znanych polskich księży – prymasa Stefana Wyszyńskiego. Miejsce na którym stanął, jest o tyle szczególne, że właśnie w nim zbierali się podczas stanu wojennego Warszawiacy i to w tym miejscu tworzyli duży krzyż z kwiatów.

Tu zakończę mój dzisiejszy tekst, nie jest to jednak koniec mojej podróży po Warszawie, już niedługo kolejne perełki stolicy zagoszczą na moim blogu. Następny tekst zacznę od najdroższego i najstarszego warszawskiego hotelu, w którym niestety nie było mi dane spać (co nie dziwi zważywszy na ceny – za jedną noc w nim mógłbym przez pół roku mieszkać w hostelu, który odwiedziłem).

6 uwag do wpisu “Nauka, wiara i polityka

    1. Każdy poznaje świat na swój subiektywny sposób, ważne aby nie zamykać się w nim, a umieć „widzieć” go również oczami innych, dlatego często pytam napotkanych ludzi co by mi polecili 🙂 bywa, że wychodzą z tego ciekawe historie, ale powoduje, że mój plan zwiedzania jest dość dynamiczny

      Lubię to

  1. wielka przyjemność z zaglądania do znanych miejsc, na które nie zawsze jest czas… Pałac Staszica w noce muzealne jest świetnie zorganizowany do zwiedzania… pracownicy PAN przebierają się za postaci historyczne…
    Pozdrawiam czekam na cd 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s