Za murem – zwyczajni-niezwyczajni

Są miejsca, gdzie czas zatrzymuje się, gdzie wszyscy ludzie są sobie równi, gdzie nic poza pamięcią i miłością już się nie liczy. Miejsca, po których wśród drzew i kamieni przemykają eteryczne postacie: uśmiechnięta kobieta w rozkloszowanej spódnicy, poważny pan w surducie i cylindrze, czy też mały szkrab z kolegami grający w palanta (nota bene polską grę będącą protoplastą baseballu).

Jak już wiecie, lubię odwiedzać stare cmentarze, dzisiaj zabiorę Was na spacer uliczkami, ośmielę się powiedzieć, polskiego Pere-Lachaise, chociaż to właściwie paryski cmentarz powinno przyrównywać się do warszawskich Powązek (są one o prawie sto lat starsze od francuskiej nekropolii).

Gdy układałem sobie plan wyjazdu do Warszawy Powązki miały być takim dodatkiem, który odwiedzę, gdy już uda mi się zobaczyć wszystkie inne zaplanowane przeze mnie na ten czas atrakcje. Ale jak to w życiu bywa postanowiłem, może pod wpływem rozmów z moim przyjacielem, że jednak tam zajrzę, nawet kosztem innych punktów programu.

Na miejsce dotarłem od strony skrzyżowania ulic Spokojnej i Okopowej, czekał mnie więc jeszcze kawałek spaceru wzdłuż wysokiego cmentarnego muru (wejście na nekropolię znajduje się bowiem od strony ulicy Powązkowskiej). Po paru chwilach marszu stanąłem przed wtopionym w ogrodzenie kościołem pod wezwaniem świętego Karola Boromeusza. Miałem szczęście, właśnie odbywał się w nim… pogrzeb, więc mogłem zajrzeć do środka.

Pierwotnie świątynia ta powstała pod koniec XVIII wieku jako przycmentarny kościół mający obsługiwać trzy pobliskie parafie. Po około pięćdziesięciu latach nastąpiła jej rozbudowa, a po kolejnych kilkunastu pod pretekstem remontu praktycznie postawiono ją od nowa. II wojna światowa przyniosła dość duże zniszczenia, powodem było umieszczenie tu przez Niemców ciężkiej artylerii

Aby nie przeszkadzać zbytnio w odbywającej się w kościele ceremonii, dość szybko wyszedłem na zewnątrz i po kilku krokach przekroczyłem bramy cmentarza, który swoją powierzchnią równa się państwu Watykan, a liczba pochowanych na nim ludzi sięga 1 miliona.

Na początek nie ruszyłem jednak w kierunku Alei Zasłużonych, tylko skręciłem w prawo i zacząłem spacerować pośród spoczywających tu w ciszy „zwyczajnych” ludzi. Czemu słowo zwyczajnych ująłem w cudzysłów? Myślę bowiem, że każdy ma jakąś swoją historię i w swej zwyczajności jest tak naprawdę jednostką niezwyczajną.

Chodząc pomiędzy pomnikami, z których wiele można by uznać za dzieła sztuki rzeźbiarskiej, czytam epitafia:

„ppor. szwoleżerów, oficer francuskiej legii honorowej”, „radca stanu, dyrektor kancelaryi”, „artysta dramatyczny”, „prochy zamordowanego w Oświęcimiu syna”, „kupiec i obywatel”, „obywatel guberni wołyńskiej i tejże guberni marszałek szlachty – radca stanu, kawaler orderów”, „artystka sceny polskiej”, „redaktor gazety warszawskiej”, czy pisane cyrylicą „generał major, kawaler różnych orderów”.

Takich płyt, czy wręcz wyrytych w kamieniu napisów jest tu wiele, a w każdym z nich skryte jest życie jednego człowieka. Człowieka, który borykał się z różnymi troskami, dylematami, czasami śmiał się, a czasami płakał – był tak bardzo podobny do nas, choć żył dość dawno. I który skończył swą podróż po tym świecie tak jak i nam przyjdzie ją zakończyć – bo jak mówią „W życiu pewne są tylko podatki i śmierć”.

Spacerując tak w ciszy, pośród drzew przez których liście przebijało się słońce, nawet nie zauważyłem kiedy minęły mi dwie godziny. Najwyższy czas, aby zacząć wracać, na koniec postanowiłem zobaczyć jeszcze groby tych najsławniejszych, a jest ich na powązkach wiele. Spoczywają tu bowiem tacy wielcy jak: Gustaw Holoubek, Hanka Bielicka, Władysław Podkowiński, Krzysztof Kieślowski, Stanisław Wojciechowski, Jerzy Waldorff, Irena Jarocka, Czesław Niemen, Jan Kiliński, Jadwiga Smosarska, Bogusław Kaczyński, Jan Parandowski, Stanisław Wigura i Franciszek Żwirko, Władysław Reymont, oraz całe rzesze innych.

Gdy piszę te słowa trwa akcja oczyszczania Powązek po wielkiej nawałnicy jaka nawiedziła kilka dni temu Warszawę, wiele z grobów zostało niestety zniszczonych przez połamane konary drzew, a dla spacerujących alejkami wydano alert, aby uważali gdyż poruszanie w niektórych, jeszcze nie uprzątniętych miejscach może być niebezpieczne.

9 uwag do wpisu “Za murem – zwyczajni-niezwyczajni

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s