Syrenka, wieża widokowa i podziemia kościoła

Dzisiaj będziemy kontynuować marsz Krakowskim Przedmieściem, spojrzymy na najdroższy hotel, odwiedzimy chyba najgorętsze miejsce naszej stolicy, wpadniemy w odwiedziny do Syrenki (choć nie tej stojącej nad Wisłą) i zwiedzimy kościół muzeum.

Tak jak Wam obiecałem naszą kolejną podróż zaczynamy przed ponoć najdroższym warszawskim hotelem. Choć będę z Wami szczery i przyznam się, że gdy przed nim stanąłem, nawet nie pomyślałem, że takowym może być. Moją uwagę zwróciła ciekawa elewacja jednej z kilkupiętrowych kamienic, zwieńczona na narożniku interesującą okrągłą i ażurową wieżyczką. Zrobiłem jej zdjęcie i postanowiłem pójść dalej, dopiero później dowiedziałem się że stałem przed najdroższym, a zarazem najstarszym hotelem w Warszawie. Hotel Bristol powstał z inicjatywy Stanisława Roszkowskiego na przełomie XIX i XX wieku. Ten wspólnik sławnego Ignacego Paderewskiego postawił sobie za punkt honoru wybudowanie w naszej stolicy jednego z najnowocześniejszych na owe czasy hotelu. Budynek zaopatrzony był we własną elektrownię, centralne ogrzewanie, 11 wind, a goście mogli korzystać z uwaga, aż 6 numerów telefonów (może w dzisiejszych czasach wydaje się to śmieszne, ale mówimy o początku XX wieku, gdy w całej Warszawie było ich 800). Biorąc pod uwagę lokalizację i prestiż, nie trudno wyobrazić sobie, że to właśnie w tym hotelu zatrzymuje się wielu oficjeli ze świata biznesu, polityki oraz rozrywki.

warszawa-254 (Kopiowanie)

Tuż za Bristolem wznosi się jeden z najważniejszych budynków stolicy, silnie strzeżony w dzień i w noc. Pałac, przed którym znajduje się chyba najgorętsze (rozpalające do białości emocje) ostatnio miejsce w Warszawie, mówię tu o siedzibie prezydenckiej.

Pałac Prezydencki, wzniesiony został przez jednego z największych strategów polskich, potomka sławnego Zawiszy Czarnego, Hetmana Wielkiego Koronnego Stanisława Koniecpolskiego. Później „zaopiekowali” się nim Radziwiłłowie. W jego pomieszczeniach wystawiano również przedstawienia teatralne. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości był oficjalnym miejscem obrad rządu. Aż dziw, że w czasie działań wojennych nie został poważnie uszkodzony, dzięki czemu Rada Ministrów po 1945 roku mogła w nim wznowić działalność.

Jak pewnie się domyślacie w Pałacu Prezydenckim zawierano wiele ważnych umów, traktatów oraz uzgodnień politycznych. To właśnie tam parafowano Układ Warszawski, toczono obrady Okrągłego Stołu, podpisano Konstytucję RP, czy przystąpienie do NATO i Unii Europejskiej. Dziś jak jego nazwa wskazuje budynek jest siedzibą Prezydenta RP.

Kolejnym budynkiem na który się natknąłem spacerując Krakowskim Przedmieściem był XVII-to wieczny kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i świętego Józefa Oblubieńca, zwany potocznie Kościołem Seminaryjnym. Jego budowa, oraz późniejsza rozbudowa trwała przez wiele lat i przyczyniali się do niej liczni warszawscy możni. Do dzisiaj na frontowej ścianie kościoła można podziwiać herb rodziny Radziwiłłów, którzy „włożyli” w ten obiekt nie małe pieniądze.

Dzięki temu, że podczas II wojny światowej, budynek ten nie ucierpiał zbytnio, można w nim podziwiać oryginalne malowidła, rzeźby i ołtarze. Tych ostatnich jest tu poza głównym, aż dziesięć. W ostatnich latach prowadzi się w Kościele Seminaryjnym wiele prac renowacyjnych, co pozwala na jeszcze pełniejsze podziwianie zgromadzonych w nim elementów dawnej sztuki sakralnej.

Tuż przed budynkiem kościoła, na skwerze im. Adama Mickiewicza stoi pomnik naszego wielkiego poety. Został on postawiony w tym miejscu w setną rocznicę urodzin wieszcza – 24 grudnia 1898 roku. Pamiętać trzeba, że czasy te były dla Polaków trudne, więc można wyobrazić sobie jak ważne było to miejsce dla nich. Z sytuacji tej doskonale zdawali sobie również sprawę zaborcy, którzy ograniczyli uroczystości do minimum.

I tak spacerując niezbyt śpiesznym krokiem dotarłem w okolice Placu Zamkowego, gdzie wznosi się dumnie kolumna Zygmunta III Wazy. Zanim jednak zacząłem podziwiać to miejsce zawadziłem o jeszcze jeden przybytek sakralny – Kościół św. Anny, zwany też Kościołem Akademickim.

Początki usytuowania w tym miejscu kościoła wiążą się ze sprowadzeniem, przez kijowską kniaziównę Annę, w połowie XV wieku do Warszawy franciszkanów (surowej reguły), którzy przez Polaków zostali nazwani, od imienia swojego założyciela, bernardynami. I to ich patronowi poświęcono pierwszą wybudowana tu kaplicę, Nie dotrwała ona jednak do naszych czasów, gdyż strawił ją w XVI wieku pożar. I tu historia na drodze tej budowli postawiła kolejną Annę, tym razem księżną Mazowiecką, pochodzącą z rodu Radziwiłłów. To niezaprzeczalnie dzięki jej pomocy powstał duży murowany kościół, i to właśnie wtedy dodano mu wezwanie św. Anny.

Późniejsze lata przynosiły kościołowi św. Anny liczne rozbudowy i działania mające na celu jego upiększenie. Ale były też i lata, gdy budynek ten wraz z przylegającym do niego klasztorem wystawione były na liczne ataki. Tak działo się chociażby w czasach „potopu” szwedzkiego, gdy bliskość zamku nie była zbyt korzystną sytuacją dla tego miejsca.

Czas II wojny światowej i lata tuż po niej, gdy budowano przebiegającą nieopodal trasę WZ, mogły okazać się wręcz zabójcze dla Kościoła św. Anny. Udało się go jednak uratować i dziś można podziwiać jego wnętrza oraz jak to drzewiej bywało słuchać koncertów organowych. A jest ponoć czego, gdyż już od XVIII wieku tutejsze organy słyną z niesamowitego dźwięku.

Skoro już jesteśmy przy opisywaniu atrakcji tego miejsca, na uwagę zasługuje również dzwonnica kościelna, na której szczycie umieszczony został obecnie punkt widokowy. Aby podziwiać panoramę warszawskiej Starówki (i nie tylko zresztą) wystarczy zakupić za 6 złotych bilet i wspiąć się po 150 schodach. Gwarantuję Wam, że warto.

Po wyjściu z kościoła chwilę powłóczyłem się po Placu Zamkowym i zostawiwszy sobie Zamek Królewski na kolejną wizytę ruszyłem na spacer wąskimi uliczkami Starego Miasta.

Na początek poszła ulica Świętojańska. Już po kilkudziesięciu metrach stałem przed wejściem do Bazyliki Archikatedralnej pw. Męczeństwa św. Jana Chrzciciela, w której podziemiach mieści się również muzeum. Początki tej budowli sięgają aż XIV wieku, w późniejszych latach następowały jego liczne rozbudowy i umacnianie funkcji kościelnych w Rzeczypospolitej. Doszło do tego, że w XVII wieku świątynia ta została uznana za jeden z najbogatszych kościołów w Polsce. I tak trwały lata jej świetności, aż nastały czasy II wojny światowej. Pierwsze zniszczenia przyniósł już 1939 rok, ale te najpoważniejsze nastąpiły w czasie i zaraz po Powstaniu Warszawskim, kiedy to zniszczono ponad 90% murów kościelnych. Dzięki staraniom dwóch wybitnych polskich kardynałów: Augusta Hlonda i Stefana Wyszyńskiego udało się przywrócić temu miejscu jego wcześniejszą świetność. Odwiedzając je, warto uiścić drobną opłatę i udać się do podziemi, gdzie znajdują się pozostałości po zburzonej świątyni oraz grobowce słynnych Polaków.

Tuż obok Bazyliki, granicząc z nią murem wznosi się  Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej – patronki Warszawy. Miejsce to powstało dzięki staraniom słynnego Piotra Skargi oraz zakon jezuitów i podobnie jak pobliska Archikatedra zostało po Powstaniu Warszawskim doszczętnie zniszczone przez okupanta, a następnie odbudowane przez ludność Warszawy. Niestety mogłem je podziwiać jedynie przez wewnętrzną szybę. Jako ciekawostkę dorzucę Wam informację, że to podobno dzięki wstawiennictwu patronki tego kościoła wydarzył się słynny Cud nad Wisłą.

Idąc dalej ulicą Świętojańską dotarłem w końcu do Rynku Starego Miasta. Tuż przed wejściem na niego niesamowity koncert na skrzypcach dawała młoda dziewczyna. Mam niesamowitą słabość do ulicznych grajków, a gdy słyszę jak pięknie grają na instrumentach smyczkowych to trudno mi się im oprzeć. W ten oto sposób oparty o ścianę „straciłem” pół godziny, a kieszeń moich spodni zrobiła się lżejsza o 10 złotych. Gdy już w końcu udało mi się oderwać od dźwięków muzyki, niespiesznie obszedłem rynek, zatrzymując się co jakiś czas, aby podziwiać jego zabudowę, czy też prace wystawiane tam przez artystów.

Choć nie jest największy to aż przez około 500 lat uważany był za najważniejszy plac Warszawy. W centralnej części Rynku Starego Miasta znajduje się pomnik Syrenki. Stanął on tam razem z wodotryskiem, w połowie XIX wieku, gdy w Warszawie został uruchomiony pierwszy wodociąg miejski.

Okalające Rynek kamienice zostały doszczętnie zburzone, na ich gruzach odbudowano nowe, mające przypominać o historycznej zabudowie Starówki warszawskiej. Zabudowa oraz walory kulturowe spowodowały, że w 1980 roku Stare Miasto w Warszawie zostało wpisane na Listę Dziedzictwa Kulturowego i Naturalnego UNESCO.

Po dłuższej chwili podziwiana zabytkowych kamieniczek ruszyłem w drogę powrotną w kierunku Placu Zamkowego, uczyniłem to idąc  ulicami Zapiecek i Piwną. Na tej ostatniej zawadziłem jeszcze o znajdujący się tam Kościół św. Marcina. Niestety właściwie już nic nie pozostało z budynku, który powstał w tym miejscu w XIV wieku, a w którym miały również swoją historię burzliwe obrady XVII-to wiecznych sejmów szlacheckich. Jak i w wielu innych miejscach Warszawy II wojna światowa zebrała tu swoje żniwo. Odbudowane w nowoczesnym stylu wnętrza pełnią rolę kościoła rektorskiego sióstr franciszkanek służebnic Krzyża.

W tym miejscu kończę dzisiejszy tekst, w następnym dowiecie się, że czasami warto spróbować dogadać się z robotnikami, co wstrząsnęło mną w Zachęcie i odwiedzimy Muzeum Archeologiczne.

17 uwag do wpisu “Syrenka, wieża widokowa i podziemia kościoła

  1. Bardzo piękny spacer. W Warszawie bywałam dość często (1-2 razy w tygodniu), ale rzadko kiedy miałam czas, by zrobić dłuższy spacer. Chociaż, gdy tylko była okazja, to zaglądałam na Starówkę, czy na Krakowskie.. 🙂

    Lubię to

      1. jeszcze jeśli lubisz historię, mogę Ci podpowiedzieć, że warto zapisać się do Towarzystwa Rapperswilskiego – Dyr Archiwum PAN organizuje wspaniałe konferencje i wyjazdy w Polsce i za granicą, a jako pracownicy archiwów mogą zobaczyć miejsca przed otwarciem do zwiedzania w większej okazałości niż turyści. Trzeba tylko dysponować czasem i pieniędzmi, ale warto nie wszystko kosztuje 🙂 kiedyś z Nimi zwiedzałam i widziałam wspaniałe rzeczy 🙂 pozdrawiam serdecznie 🙂

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s