Bractwo Czarnogłowych i Muzykanci z Bremy

Po wyjściu z opisywanego w poprzednim tekście Muzeum Kapeluszy ruszyłem na dalszy obchód miasta, które w swoich trzewiach kryje wiele ciekawych atrakcji, ale nie można się temu dziwić zważywszy na jego historię.

Jako, że do brzegów Dźwiny miałem prawie dosłownie przysłowiowy rzut beretem, a niebo w przeważającej części prezentowało swój błękit, nie zasnuty pierzem chmur postanowiłem chwilę przespacerować się nadrzecznym bulwarem. Nie dane było mi jednak dojść do wody, to co na pierwszy rzut oka wydawało się kilkupiętrowym budynkiem, okazało się sporym statkiem wycieczkowym, do którego dostępu bronił wysoki płot.

Po chwili wiedziałem już, że znalazłem się przed wejściem do ryskiego portu promowego. Obsługuje on rocznie prawie 4000 statków. Mogą w nim cumować zarówno statki wycieczkowe, jak i okręty marynarki wojennej. Największa dopuszczalna długość statku, który może do niego wpłynąć wynosi aż 290 metrów. Najczęstszym, a zarazem najbardziej regularnym połączeniem pasażerskim jest to oferujące rejs do Sztokholmu. Podróż trwa ok. 17 godzin i w znacznej mierze odbywa się w nocy, jej koszt to ok 100 euro.

Tuż obok ustawiono budynki biurowe, które wyraźnie odznaczają się na tle secesyjnej panoramy centrum. Na ich tyłach znalazłem schowany kościół. Dość niepozorna, wybudowana w stylu klasycystycznym cerkiew św. Piotra i Pawła, była do 1884 roku głównym miejscem spotkań ryskiej wspólnoty prawosławnej. Jeśli bylibyście zainteresowani na czyje polecenie postawiono w Rydze tę świątynię to spieszę Wam z odpowiedzią. Fundatorką była urodzona w Szczecinie Zofia Fryderyka Augusta, choć świat zna ją bardziej pod imieniem carycy Katarzyny II. Władczyni ta była jednym z najbardziej oświeconych i inteligentnych przywódców ówczesnej Europy. Choć wielu przypisuje jej też inne bardziej przyziemne przymioty, wielu znane z ballady Jacka Kaczmarskiego.

Parę kroków dalej mieści się warownia, której pełna nazwa brzmi Zamek Kawalerów Mieczowych w Rydze. Jego najstarsza część została wzniesiona w pierwszej połowie XIV wieku. Pierwsi jego właściciele tzw. rycerze chrystusowi, których reguła zakonna wywodziła się od sławnych templariuszy, znani byli z uciskania i wyzysku ludności. Nie stronili również od licznych intryg, zarówno na dworach królewskich, jak i wewnątrz zakonu. Ich bratnim stowarzyszeniem, a wręcz można by rzec protoplastą był Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, zwany potocznie Krzyżakami. Liczne represje i zachłanność rycerzy zakonnych spowodowała, że około 150 lat po wybudowaniu mieszczanie zburzyli zamek. Na jego odbudowę trzeba było czekać aż 30 lat. Później budowla ta przeszła we władanie władców polskich, a w roku 1582 rezydował w niej król Stefan Batory. Kolejne wieki przyniosły liczne przebudowy, z których ostatnią przeprowadzono w latach 30-tych XX wieku. Dzisiaj miejsce to jest rezydencją łotewskiego prezydenta.

Tuż koło zamku, od strony nadbrzeża wznosi się wieża. Należy ona do największej obecnie świątyni anglikańskiej na terenie państw bałtyckich. Jak już wiecie z mojej wcześniejszej relacji Ryga była jednym z największych bałtyckich portów, nie dziwi więc, że potęga morska, jaką była Anglia często wysyłała do niej swoje statki. Z czasem przybywało też osiadłych tu mieszkańców z wysp brytyjskich, co zaowocowało w połowie XIX wieku wybudowaniem kościoła św. Zbawiciela pełniącego od tamtej pory rolę świątyni anglikańskiej. Choć nie nieprzerwanie, bo od 1966 do 1991 roku w murach tych działała… dyskoteka. Inną ciekawostką dotyczącą tego miejsca jest to, że stoi ono ponoć na angielskiej ziemi. Tak, tak dobrze czytacie, gdy stawiano kościół św. Zbawiciela przywieziono ponoć ziemię z Anglii i wysypano ją pod fundamentami. Chciałem zobaczyć wnętrza, niestety drzwi wejściowe pozostały dla mnie zamknięte.

Ruszyłem więc przykościelną uliczką i po kilkudziesięciu metrach znalazłem się na placu przy ulicy Zamkowej. Znajduje się tam kolejny kościół, tym razem rzymskokatolicki, pod wezwaniem Matki Boskiej Bolesnej. Pieniądze na jego budowę przekazał w XVIII wieku m.in. polski król Stanisław August Poniatowski, ale nie jest to nasz jedyny akcent w historii tej świątyni. Gdy przekroczyłem bowiem jej wrota, do moich uszu doleciały słowa wymawiane, choć z silnym wschodnim akcentem, w naszym ojczystym języku. Jak to możliwe? Otóż mimo tego, iż głównym językiem liturgicznym jest tam łotewski, to w każdą niedzielę i święta odbywają się w tym kościele msze po polsku, litewsku i rosyjsku.

Idąc dalej wąskimi uliczkami w kierunku najstarszej części miasta stanąłem nagle przed wejściem do kościoła schowanego wśród kamieniczek, posiadającego swoje początki w XIII wieku . Do niego też udało mi się dostać i dzięki temu mogę pokazać Wam wnętrza świątyni rzymskokatolickiej pod wezwaniem św. Marii Magdaleny.

Po kilku chwilach zwiedzania, wyszedłem skręciłem dwa razy w prawo i znalazłem się przed… kolejnym kościołem. Pomyślicie sobie przesyt tych świątyń, ale tej nie mogłem sobie odmówić. I to wcale nie dlatego, że istniała już w pierwszej połowie XIII wieku, ani też nie dlatego, że często przechodziła z rąk do rąk, będąc raz kościołem katolickim, kiedy indziej znowu luterańskim, a podczas gdy w Rydze stacjonowały wojska napoleońskie została nawet magazynem żywnościowym. Z archikatedrą św. Jana wiąże się historia związana z jednym z najznamienitszych mówców polskich przełomu XVI i XVII wieku, a więc czasów gdy Polską zaczęły targać źle pojmowane swobody szlacheckie. Piotr Skarga, bo o nim tu mówię, przez pewien czas wiele ze swoich płomiennych kazań wygłaszał właśnie w katedrze św. Jana. To tam nawoływał do ustatkowania i podporządkowywania się woli króla.

Po wyjściu na ulicę miałem już dosłownie rzut beretem do kolejnego muzeum, które postanowiłem odwiedzić tego dnia. Historia Rygi jak już Wam wspominałem nierozłącznie związana była z dostępem do morza, a dzięki temu miasto to wstąpiło w szeregi Ligi Hanzeatyckiej. Grzechem byłoby więc nie wstąpić do Muzeum Historii Rygi i Nawigacji. Zaznaczyć warto jeszcze, że jest to najstarsze muzeum łotewskiej stolicy, powstało bowiem już w… 1773 roku, a w swojej kolekcji posiada ponad pół miliona eksponatów.

Zwiedzanie zaczyna się od najstarszych zbiorów pochodzących z czasów, gdy trudno jeszcze mówić o Rydze, bo czyż mieszkańcy epoki kamienia myśleli o zakładaniu dużych miast. Później robi się coraz bardziej ciekawie, co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę, że stolica Łotwy przez wieki swojego istnienia, należała do większości najważniejszych graczy ówczesnej Europy. Znajdziemy więc w salach eksponaty nawiązujące do panowania Świętego Cesarstwa Rzymskiego, Rzeczpospolitej Obojga Narodów, Szwedów, Rosji Carskiej, czy Związku Radzieckiego. No tak powiecie to historia miasta, a gdzie ta nawigacja? Oddzielne sale na piętrze prezentują eksponaty związane z marynistyką oraz całkiem pokaźną wystawę modeli najróżniejszych łodzi, statków i okrętów.

Gdy wyszedłem na ulicę po ponad dwugodzinnym zwiedzaniu mój żołądek stwierdził, że najwyższa pora coś przekąsić. Już widzę uśmiechy moich znajomych, którzy wiedzą, że podczas swoich podróży pochłonięty zwiedzaniem często zapominam o jedzeniu. Spieszę ich uspokoić, jak na mnie pora była dość wczesna, bo dochodziła dopiero 16:00 czasu miejscowego. Aby nie tracić zbyt dużo czasu, ale zarazem spróbować miejscowej kuchni udałem się do restauracji mieszczącej się nieopodal mojego kolejnego celu tegodniowej eskapady, którym był Dom Bractwa Czarnogłowych. O nim jednak za chwilę. Restauracja Salve z tego co dowiedziałem się później, a dokładnie teraz gdy piszę ten tekst, znajduje się wśród 30 najlepszych miejsc do spożywania posiłków w Rydze. I myślę, że jak najbardziej zasłużenie. Szczególnie polecić mogę Wam „Bogatą zupę rybną z bagietką”, śmiem twierdzić, że była to najlepsza zupa rybna jaką jadłem w życiu. Była tak dobra, że przyćmiła resztę obiadu. Co do ceny za całość, to jak na Ryskie restauracje nie była wygórowana i wyniosła dokładnie 20 euro, za dwudaniowy obiad z deserem.

Pokrzepiony ruszyłem do Domu Bractwa Czarnogłowych. Ta organizacja zrzeszająca bogatych kupców, ale nie wszystkich, w jej szeregi mogli wstępować jedynie nieżonaci panowie, nabyła kamienicę w 1413 roku i posiadała ją przez ponad 500 lat. A czemu „czarnogłowi”? Nie wyobrażacie sobie chyba, że w tamtych latach znaczącą pozycję mogli uzyskiwać afroamerykanie (nie lubię tej nazwy). Otóż obrotni handlowcy na swojego patrona przyjęli św. Maurycego, a ten legendarny dowódca Legii Tebańskiej i męczennik chrześcijański przedstawiany był na malowidłach jako człowiek o powiedzmy mocno ciemnej karnacji.

Jak pewnie możecie sobie wyobrazić członkowie Bractwa myśleli o pomnażaniu majątku, a czyż nie najlepiej o interesach rozmawiać podczas suto zakrapianych imprez. Tak też i oni czynili, a żeby zyskać przychylność władz zapraszali na nie włodarzy Rygi. Sprytne zarządzanie pozwoliło im przetrwać mimo zmieniających się władców kraju.

Sam dom wielokrotnie był przebudowywany i rozbudowywany, niestety podczas II wojny światowej został doszczętnie zniszczony, a jego odbudowę zakończono dopiero w 1999 roku. Dziś mieści się w nim dość ciekawe muzeum.

Gdy opuściłem Dom Bractwa Czarnogłowych mocno już się ściemniało, ruszyłem więc w kierunku mojego hotelu. Po drodze zawadziłem jeszcze jednak o pewne miejsce. W wielu miastach turystycznych znajdują się rzeźby/posągi, które należy pocierać lub obłapić w określonych ich częściach. Nie mogło takiej atrakcji zabraknąć i w Rydze, są nią „Muzykanci z Bremy”. Rzeźba znajduje się przy kościele św. Piotra i często ustawiają się do niej krótkie kolejki. Ponoć im wyżej znajdującego muzykanta potrzemy tym większe szczęście będziemy mieć.

ryga-312 (Kopiowanie)

Kolejnego dnia, który był dniem mojego wyjazdu z łotewskiej stolicy, chciałem lajtowo wybrać się do ogrodu zoologicznego. O tym dlaczego ten plan nie wypalił i co miałem w zamian dowiecie się z mojego następnego tekstu o Rydze.

8 uwag do wpisu “Bractwo Czarnogłowych i Muzykanci z Bremy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s