Wzgórze nad Atenami

Patronem Aten jest nie kto inny jak piękna i waleczna bogini Atena, a największe skupisko budynków jej właśnie poświęconych znajduje się w miejscu, w które skierowałem swoje kroki po zjedzeniu śniadania w małej greckiej knajpce, o czym pisałem Wam w poprzednim tekście.

Akropol, bo o nim tu wspominam otoczony jest ogrodzeniem i można się na niego dostać tylko przez wyznaczone bramy. Ja wszedłem tą najbliższą stacji metra Acropoli. Mimo, że był marcowy poranek słońce już dość mocno przygrzewało. Spacerowałem więc wolno pod górę, delektując się dość dużym jeszcze o tej porze spokojem. Po chwili marszu po mojej lewej stronie ukazał się rząd kamiennych ławek, ustawionych półkoliście i wznoszących się ku górze. Z jednej strony tej konstrukcji (co mnie zaskoczyło bo była ogrodzona linami) siedziała niewielka grupka ludzi, jak się później okazało, byli to studenci archeologii ze swoim wykładowcą. Rozmawiali o historii Teatru Dionizosa. Gdy tak się im przyglądałem wyobraziłem sobie jak pośród tych murów swoje przedstawienia wystawiali Sofokles, Eurypides, czy Arystofanes. Jakże one różniły się od tych które możemy dzisiaj oglądać we współczesnych teatrach. Pod gołym niebem, wśród szumu wiatru aktorzy opowiadali o wielkich bitwach i intrygach pałacowych. A co jeśli autor nie wiedział jak wybrnąć z jakiejś sceny tak aby nie urazić kogoś ważnego, lub zakończyć przydługawe już przedstawienie? Zawsze można było wysłać na scenę boga. Jak to robiono? Eurypides skonstruował deus ex machinę – za pomocą wymyślonej przez niego maszyny na scenę spuszczano na linach człowieka, który grał boga i mógł rozwiązać każdą sytuację w dowolny, nawet najbardziej abstrakcyjny sposób. Bo kto będzie dyskutował z jednym z wszechwładnych.

Kawałek dalej, gdy podszedłem już do mniej więcej połowy wzniesienia u moich stóp rozciągnął się widok na naprawdę pokaźną scenę. Był to wybudowany w II w. Odeon Heroda Attyka, który chciał w jakiś sposób uczcić pamięć po śmierci swojej żony Regilli. I choć dziś konstrukcja ta jest odkryta, to w czasach jej świetności przykrywał ją dach wykonany z bardzo drogiego cedru libańskiego. O niesamowitym kunszcie ówczesnych architektów może świadczyć to, że nawet dzisiaj taka instalacja chroniąca przed deszczem byłaby uważana za cud budowlany.
Jako ciekawostkę dodam, że jeśli myślicie, że to”tylko” ruiny to jesteście w błędzie. Co roku bowiem, w okresie letnim w Odeonie organizowane są koncerty najznamienitszych śpiewaków. Scenę tę odwiedzili m.in. Luciano Pavarotti, Maria Callas, Andrea Bocelli, Demis Roussos, czy wreszcie i nasz przedstawiciel Zbigniew Preisner. Ci którzy słuchali tych wirtuozów strun głosowych twierdzą, że Odeon posiada świetną akustykę. Jednocześnie jednak przestrzegają, aby zabrać z domu wygodną poduszkę do siedzenia, bo te rozdawane przez organizatorów nie są zbyt wygodne i po jakimś czasie moglibyśmy zacząć się kręcić, niekoniecznie w rytm muzyki.

Po chwili dalszego marszu docieram w końcu do wysokich schodów prowadzących do Propylejów. Budowli będącej czymś w rodzaju bramy na główna platformę Akropolu. Miejsce to jest bardzo często wykorzystywane do wykonywania pamiątkowych fotografii. Ja jednak odwróciłem się i spojrzałem na panoramę miasta. Doskonale widoczny był z góry był Hefajstejon. Pięknie zachowana świątynia Hefajstosa, boga który był świetnym rzemieślnikiem (wykonał m.in. tarczę i pioruny Zeusa, zbroję dla dzielnego Achillesa, czy też magiczne strzały których używał bóg miłości Eros). Był też o czym już mniej się mówi „psem na baby”. To właśnie on o mało co nie zgwałcił pięknej i wojowniczej Ateny, która przyszła do niego po nową zbroję. Był tak rozochocony jej widokiem, że nie wytrzymał i jego nasienie spadło na jej nogę. Bogini ze wstrętem wytarła je kawałkiem wełny, którą następnie odrzuciła gdzieś na bok. No, ale jak to z bogami bywa nigdy nie przewidzisz co się stanie. Nasienie złączone z potem rozwijało się na tym skrawku materiału i urodził się z niego Erichtonios, heros dzięki któremu ludzie otrzymali takie wynalazki jak chociażby pług, zaprzęg czterokonny czy piękne srebro.

Gdy dotarłem na szczyt Akropolu, okazało się, że jego największa budowla Partenon jest w remoncie i przysłaniają ją rusztowania. Pierwotnie świątynię tę poświecono Atenie Dziewicy (czy nie przypomina Wam to trochę późniejszego kultu, też dziewicy obdarzonej potomstwem). W późniejszych latach jej przeznaczenie się zmieniało, przez pewien czas była nawet meczetem. Największe nieszczęście spadło na ten budynek jednak dopiero, gdy postanowiono zrobić w nim składnicę prochu. Rozgniewało to chyba jednak bogów, którzy doprowadzili do tego, że nastąpił niekontrolowany wybuch i znaczna część budowli legła w gruzach. Zachowały się jednak na szczęście płaskorzeźby, które opisują życie dawnych bogów i ich walki z tytanami. Ach, co to były za konflikty (dzisiejsze przy nich blakną).

Mówiąc o władcach świata greckich bogów na pierwszą myśl przychodzi nam Zeus. I tu widać jak bardzo historia lubi zwycięzców. W czasach przed Gromowładnym panem Olimpu, rządził jego ojciec, którego nazywano Kronos. Facet zdawałoby się dość dobry, w końcu obronił swoje rodzeństwo przed gniewem wszechwładnego Uranosa, którego pozbawił władzy nad światem. W zemście ten rzucił na niego klątwę, w myśl której Kronosa z tronu zrzuci jego własny potomek i odeśle go na wieczne męki w Tartarze (takim greckim piekle). Kronos tak bardzo przestraszył się tych słów, że postanowił ukatrupić, każde swoje dziecko i to w jaki sposób. Zaraz po urodzeniu, każdego swojego potomka zjadał, a właściwie połykał. Jego zrozpaczona żona nie mogła na to patrzeć więc gdy zaszła po raz kolejny w ciążę postanowiła ukryć najmłodszego syna w bezpiecznym miejscu. Gdy Zeus podrósł chciał od razu pomścić swoje rodzeństwo, matka powstrzymała go jednak na chwilę i podała Kronosowi specjalny napar powodujący wymioty, podczas których „Pan Świata” mówiąc prosto wyrzygał to co zjadł. Gdy rodzeństwo Zeusa opuściło trzewia złego tatusia połączyło swe siły z bratem i zrzuciło Kronosa do Tartaru. I tak wypełniła się przepowiednia.

Jedną z lepiej zachowanych budowli na Akropolu jest Erechtejon. Świątynię tę poświęcono dwóm bogom Posejdonowi i Atenie, na pamiątkę ich sporu o miasto, który jak się domyślacie wygrała piękna i mądra bogini. Tym razem konflikt rozstrzygnięty był nie za pośrednictwem krwawej walki, a w sposób demokratyczny, który zapoczątkował najstarszą na świecie demokrację. Otóż Posejdon i Atena postanowili, że o tym komu będą poświęcone Ateny zadecydują ich mieszkańcy (o jak miło – prawda). Każdy z bogów miał przekazać miastu jakiś dar. Posejdon jako pan mórz i oceanów zamachnął się trójzębem i uderzył w skały Akropolu. Po chwili w miejscu uderzenia pojawiła się studnia wypełniona wodą (tyle że słoną), Atena wpadła jednak na lepszy pomysł i podarowała Ateńczykom drzewko oliwne (którego zastosowań mogło być wiele). I tak oto mądra i pomysłowa kobieta wygrała z brutalnym panem bezmiaru wód.

Jeśli już będziecie na Akropolu to wykorzystajcie to miejsce do podziwiania Aten z lotu ptaka, gdyż jest to jeden z lepszych punktów widokowych w mieście.

Gdy już zacząłem schodzić ze wzgórza postanowiłem, że nie wrócę tą samą drogą tylko je obejdę dookoła. I to był strzał w dziesiątkę, ponieważ trafiłem na jeszcze jedną budowlę, zapomnianą i jakby skrytą pośród drzew. Był nią kościół mojego imiennika św. Mikołaja, a właściwie to co po nim zostało. Budynek został zbudowany najprawdopodobniej w okresie pierwszej dominacji tureckiej, czyli mniej więcej około XV-XVI wieku i początkowo służył jako mała świątynia dla niewielkiej grupy katolików. W XVIII wieku połączono go z murami obronnymi i nadano mu charakteru wojskowego, tworząc w tym miejscu bramę zwaną Bastionem Lwa.

Dalszy spacer wokół Akropolu poświęciłem na zrobienie kilku zdjęć przyrody, a gdy wyszedłem poza ogrodzenie ruszyłem na poznawanie kolejnych miejskich atrakcji, którymi były nie tylko zabytki, ale i często pojawiający się w tym rejonie street-art. Ale o tym napiszę Wam już w kolejnym tekście.

Jedna uwaga do wpisu “Wzgórze nad Atenami

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s