Co nam przyniósł 2018 rok?

Jak zawsze końcówka roku nastraja do pewnych refleksji i podsumowań. Myślimy, co nam się udało zrobić, co wyszło z naszych zeszłorocznych planów i czy jesteśmy zadowoleni z tego, co dał nam los (lub – jak kto woli – wyszarpaliśmy z trzewi życia). Również i nas dopadła ta gorączka świąteczno-noworoczna i spojrzeliśmy wstecz. Mówiąc jednym zdaniem, rok 2018 był dla nas rokiem zmian i to zarówno w życiu blogowym, jak i osobistym.

Jak wiecie, w poprzednich dwóch latach mało było na Przekraczając Granice tekstów opisujących podróże po świecie. Wynikało to z mojej rehabilitacji po niefortunnych wydarzeniach w Maroko i nie ma co ukrywać pewnego rodzaju strachu czy może bardziej obawy przed dalszymi wyjazdami. Gdy kończył się rok 2017, postanowiłem, że trzeba to w końcu zmienić i przełamać drzemiące we mnie opory. Na pierwszy rzut poszedł więc kraj leżący nie tak daleko od naszych północno-wschodnich granic. Łotwa, bo o niej tu piszę, zrobiła na mnie duże wrażenie, co więcej odświeżyła mój mocno już przykurzony rosyjski. Będąc tam, podziwiałem piękno architektury i odwiedziłem interesujące muzea. Poznałem też historię tego bałtyckiego kraju, a jest ona bardzo ciekawa i burzliwa. Zaskoczyła mnie chociażby informacja o tym, że do dzisiaj „legalnie” kultywuje się w tym kraju kult żołnierzy z jednostek, które w całej Europie uważane są za zbrodnicze.

Teksty o Rydze, stolicy Łotwy, znajdziecie tutaj:

1. Miasto Hanzy
2. Jak dobrze wstać skoro świt
3. Bractwo Czarnogłowych i Muzykanci z Bremy
4. Prezent Stalina

Kolejnym państwem na mojej drodze były Niemcy, a właściwie ich stolica, którą do tej pory traktowałem mocno po macoszemu. Całkowicie niesłusznie, bo Berlin oferuje przybywającym do niego wiele atrakcji i to zarówno w sferze duchowej, jak i aktywnej. Najbardziej wstrząsającym było dla mnie Muzeum Historii Medycyny, w którym obowiązuje całkowity zakaz wykonywania zdjęć oraz wpuszczania dzieci. Gdy spacerowałem pośród eksponatów, to zrozumiałem dlaczego i w pełni się z tym zgadzam. Stolica naszych zachodnich sąsiadów przyciągnęła i zauroczyła mnie. Wiem, że na pewno kiedyś do niej wrócę i nie będzie już dla mnie krajem przesiadkowym, a celem samym w sobie.

Teksty o Berlinie znajdziecie poniżej:

1. Miasto murem podzielone
2. Stasi i tajemnicza wyspa
3. Dinozaury, kwadryga i megality
4. Brad Pitt i bogowie Egiptu

Początek roku w Polsce był dość zimny, postanowiłem więc trochę ogrzać swoje kości w bardziej przyjaznym środowisku i wyskoczyłem na parę dni do Grecji. Różnica temperatur w tamtym okresie wynosiła około 30 stopni, co szczególnie dało mi się odczuć po powrocie. Ateny, bo większość czasu w nich spędziłem, zaskoczyły mnie pod wieloma względami. Moja dusza napawała się pięknem starożytnych budowli, natomiast zmysł estetyczny zaburzały rozpadające się i opuszczone kamienice w centrum miasta. Do tej pory myślałem, że stolica Grecji jest na wskroś antyczna, trafiłem jednak również do miejsc, które jak najbardziej zachwycają swoją nowoczesnością.

Teksty o Grecji znajdziecie tutaj:

1. Moje greckie początki
2. Gdy Ares i Zeus stanęli na mojej drodze
3. Wzgórze nad Atenami
4. Tańczący Derwisze
5. Historia kołem pisana
6. Ośmiorniczki z zamachem w tle

Po powrocie z Grecji na chwilę postanowiłem osiąść w kraju i wybrałem się ze znajomymi na dwutygodniowy objazd Polski. Rozpoczęliśmy od województwa zachodniopomorskiego, a potem poruszaliśmy się wzdłuż wybrzeża w kierunku wschodniej granicy. Gdy dotarliśmy na styk trzech państw, ruszyliśmy na południe, by w okolicach Bieszczad skręcić na zachód. Z braku czasu nasz wyjazd zakończyłem w Krynicy Zdrój, która niedawno okazała się również moją ostatnią tegoroczną miejscówką. Podczas tej wyprawy odwiedzaliśmy zarówno miejsca bardziej znane, jak i te mniej uczęszczane. Usłyszeliśmy wiele legend i podań oraz poznaliśmy ciekawych ludzi.

Początek polskiej objazdówki znajdziecie w poniższych tekstach, reszta już wkrótce doczeka się publikacji na blogu:

1. Wikingowie i szlak solny
2. Godzina 5 minut 30
3. Highway to Hell

W końcu nastał lipiec, minęła połowa roku. I właśnie wtedy w ręce wpadła mi informacja, że jedno z biur podróży organizuje całkiem ciekawy (aktywny) wyjazd do Rumunii. Ci którzy mnie znają, wiedzą, że do kraju najsławniejszego na świecie wampira chciałem się już wybrać od wielu lat i zawsze coś mi wypadało. Stwierdziłem, a co mi tam i wysłałem zgłoszenie na 3 dni przed wyjazdem. Niedługo potem dostałem telefon, że lista jest już zamknięta, już miałem machnąć ręką, ale coś mnie tknęło i zacząłem drążyć temat. Pracownik biura w końcu się ulitował i dodał mnie na doczepkę. Dziś mogę stwierdzić, że to dobrze, że czasami bywam taki upierdliwy i nieustępliwy. To właśnie na tym wyjeździe nastąpiła największa zmiana w moim świecie. Zmiana, której kwitnące owoce chcę zbierać przez resztę życia.

Jeśli chcecie dowiedzieć się, jaka to zmiana, zapraszam Was do czytania relacji z Rumunii, którą znajdziecie w poniższych tekstach:

1. Jaskinia strachu i zamek pośród fabryk
2. Droga której nie widziałem
3. Blady róż i nieumarły pies
4. Wampiry i taniec w deszczu
5. Into the wild
6. Karol i warowne kościoły
7. Tam gdzie rodzą się wampiry
8. Rumuński Amorek i kilka zabytków
9. Bukowina i błękitne oczy
10. Piekielne czeluście i sanktuarium
11. Brat i siostra w Górach Rodniańskich
12. Góry Gutyjskie i rozmowy we mgle
13. Wesołe harce umarłych

Po powrocie z Rumunii nic nie było już takie samo. Mój świat zatrząsł się w posadach. Planowany i przygotowywany wyjazd do Portugalii został odłożony na kolejny rok. A ja, już nie sam, postanowiłem wybrać się na Bałkany. Przeprowadziłem się też do Warszawy. Od tego też czasu do składu blogowego dołączyła Ona. Ta, którą w początkowych tekstach mogliście poznać jako Błękitnooką. Oj, ile razy dała mi po głowie za moją straszną interpunkcję i używanie dziwnej składni – wyszło na dobre. Renia do tekstów dorzuca też własne zdjęcia, a już niedługo, bo w 2019 roku, poznacie jej relacje z Wietnamu, Laosu, Kambodży, Macedonii i Londynu.
Bałkany utwierdziły nas też w przekonaniu, że nasz wybór był trafny i obraliśmy wspólną drogę życiową i blogową. Przejażdżka ta pokazała nam również, jak piękne są tamte rejony i że warto będzie tam kiedyś wrócić na dłużej.

Bałkańskie teksty możecie przeczytać, gdy klikniecie w linki. W przyszłym roku będziecie mogli poczytać jeszcze w tym cyklu o Sarajewie:

1. Fontanna, dwa klasztory i twierdza
2. Klasztor i golas na wzgórzu
3. Ulice i klasztory
4. Górski chill out
5. Na granicy dwóch państw
6. Stara oliwka i wymarła twierdza
7. Kotor i czarnogórski fiord
8. Lovcen – świat widziany z góry
9. Dubrownik i Mostar – piraci i okrutni bracia

No dobra, podróże podróżami, ale nie możemy ciągle być w rozjazdach, bo kiedy pisalibyśmy dla Was teksty. Co więc robimy, gdy nie jeździmy? To, co większość z Was: pracujemy, czytamy książki, chodzimy do kina czy teatru, wyskakujemy na krótkie spacery albo na basen i spotykamy się ze znajomymi. W 2018 roku poszerzaliśmy również zasób swojej wiedzy zarówno z dziedziny blogowania, jak i podróży. W tym celu wyjeżdżaliśmy na różne spotkania i prelekcje. I tak były to:

  • Cieszyńskie Spotkanie Blogerów Podróżniczych
  • Wachlarz – festiwal podróżniczy
  • Blogotok – kieleckie spotkania blogowe
  • World Travel Show – międzynarodowe targi turystyczne
  • Terra Festiwal Filmów Podróżniczych

Wiedza i kontakty, które tam zdobyliśmy, pozwoliły nam na wprowadzenie kilku zmian, aby umilić Wam odwiedzanie naszego bloga. Dzięki nim zaistnieliśmy też na Instagramie, który jak się okazało, jest przez Was bardzo lubianym medium społecznościowym i gdzie doceniacie nasz dorobek fotograficzny.

best nine 2018

Pewnie chcielibyście też usłyszeć, jakie mamy plany na przyszły 2019 rok? 😉
A więc, co pewnie Was nie zdziwi, zamierzamy dalej podróżować i pisać relacje z naszych wspólnych wyjazdów. Nastąpią też kolejne (mamy nadzieję, że na plus) zmiany na blogu. Całkiem realnie myślimy też o dalszym poszerzeniu kontaktu z Wami o kolejne kanały komunikacyjne. Zamierzamy też rozwinąć współpracę z kilkoma ciekawymi firmami, dzięki którym będziemy mogli pokazać Wam więcej i więcej miejsc. A w naszym życiu osobistym? Też szykuje się małe przemeblowanie, ale o tym na razie cicho sza.

Podsumowanie w liczbach:

  • Liczba przebytych kilometrów: 21.900 (ponad połowa obwodu równika)
  • Odwiedzone kraje: 12
  • Odwiedzone województwa (w Polsce): 12
  • Dni w podróży: 80

Na koniec tego tekstu, a zarazem 2018 roku, chcielibyśmy złożyć życzenia!
Podążajcie zawsze za głosem Waszego serca, nie bójcie się odkrywać nowych dróg i poznawać ludzi, idźcie przez życie z uśmiechem i wiarą, że najlepsze dopiero nadejdzie 🙂

17 uwag do wpisu “Co nam przyniósł 2018 rok?

  1. Nie sa mo wi te…
    Imponujący dorobek.
    Zabieram się za czytanie, bo na to trzeba zarezerwować sporo czasu.
    Życzę Wam szczęścia potrzebnego podróżnikom i wydawcom, a nade wszystko szczęścia osobistego

    Polubione przez 1 osoba

  2. Uwielbiam czytać takie podsumowania u innych bo bardzo mnie motywują. A moje własne uświadamiają mi, że chociaż codzienność nie zawsze jest tęczowa to w sumie nie mam powodów do narzekań. Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s