Warmia i Mazury – w grodzie Kopernika i u misjonarzy

Warmia i Mazury to jedne z piękniejszych rejonów naszego kraju. Podczas naszej podróży po Polsce północnej i wschodniej mieliśmy możliwość zobaczyć wiele ciekawych zakątków tego regionu. Tych bardziej oczywistych i tych mniej znanych jest dużo, więc musieliśmy z braku czasu ograniczyć się do pewnej ich części. Mamy nadzieję, że nasze propozycje przypadną Wam do gustu. W poniższym tekście znajdziecie kilka z nich, a następne podamy w kolejnych.

Pierwszym zaplanowanym punktem na naszej tegodniowej drodze był Frombork. Nim jednak do niego dotarliśmy, postanowiliśmy zatrzymać się w niewielkiej miejscowości Kadyny, której nazwa według legendy pochodzi od imienia pruskiej księżniczki, będącej jego założycielką. Ile w tym prawdy? To już pozostawiamy historykom, którzy ciągle się o to spierają.

Pierwsza wzmianka o Kadynach pochodzi z 1255 roku, więc niewątpliwie jest to dość stara lokacja. Jej świetność przypada jednak na o wiele późniejszy okres. Gdy w 1898 roku miasteczko otrzymał w prezencie Cesarz Wilhelm II Hohenzollern, nastąpiła jego szybka i dynamiczna rozbudowa. Powstał m.in. pałac i duży folwark. Choć postać fundatora może budzić sporo kontrowersji, w końcu Cesarz był pierwszym ludobójcą XX wieku i gorącym zwolennikiem wybuchu I wojny światowej, to przyznać trzeba, że architektów wybierał znakomicie.

Zabudowania zrobiły na nas spore wrażenie, konstrukcja wyraźnie nasuwała na myśl pruskie pochodzenie, a czystość otoczenia przypominała niemiecki dryg. Spacerując pomiędzy pałacem, gorzelnią, oranżerią i stajniami, podziwialiśmy ładne budynki i myśleliśmy o ich twórcy. Dzisiaj mieści się w nich trzygwiazdkowy hotel i centrum SPA, można więc w pięknym otoczeniu i bliskości morza doskonale wypocząć. Na koniec minęliśmy zabytkową bramę i ruszyliśmy dalej. Niestety nie wiedzieliśmy, że w Kadynach znajduje się jeszcze XVIII-wieczny zespół klasztorny franciszkanów, czego bardzo żałujemy.

Po pewnym czasie we wczesnych godzinach rannych dotarliśmy do Fromborka. Już jadąc główną drogą, można podziwiać górujący nad miastem zespół Wzgórza Katedralnego. To właśnie on był naszym pierwszym celem, który zamierzaliśmy zobaczyć. Gdy wdrapaliśmy się na górkę, stanęliśmy pod wysoko wznoszącymi się ceglanymi murami. Najbardziej okazałym budynkiem jest, wybudowana w XIV wieku Bazylika Archikatedralna Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i św. Andrzeja. To właśnie w niej został pochowany jeden z naszych największych uczonych wszech czasów, mój imiennik, Mikołaj Kopernik. Dzięki świetnej akustyce i ciągle sprawnym organom w świątyni tej odbywa się też jedna z najstarszych w Europie impreza muzyczna – Międzynarodowy Festiwal Muzyki Organowej.
Jednym z najbardziej charakterystycznych obiektów Wzgórza Katedralnego, a zarazem widocznym prawie z całej okolicy, jest wysoka Wieża Dzwonna, zwana też Wieżą Radziejowskiego. Jej mury o grubości 7 metrów są najgrubszymi w Polsce. Wewnątrz zaś znajduje się wahadło Foucaulta. To takie sprytne urządzenie, którego ruchy wahadłowe udowadniają teorię obrotu Ziemi wokół własnej osi. Dzisiaj w jej wnętrzach mieści się Planetarium, do którego wstęp kosztuje 10 zł.
Wewnątrz murów obronnych natkniemy się na jeszcze jedną bardzo znaną wieżę. Nosi ona imię naszego astronoma Mikołaja Kopernika. Jest to jeden z najstarszych elementów budowli obronnej Fromborka. Została wybudowana jeszcze przed Bitwą pod Grunwaldem, a od 1510-1543 roku była własnością mojego sławnego imiennika. Co prawda, wbrew obiegowej opinii nie prowadził on z niej swoich obserwacji astronomicznych, a jedynie pracował w chłodne zimowe wieczory, to jednak właśnie w niej urządzono jedną z wystaw Muzeum Mikołaja Kopernika. Reszta znajduje się w dawnym Pałacu Biskupów. Wstęp kosztuje 8 zł.
No dobra, ale nie tylko samym Wzgórzem Katedralne Frombork stoi. U jego stóp, tuż przy początku Kanału Kopernika, wznosi się w niebo najstarsza wieża wodna w Polsce. Budowla ta w czasie powstania, a więc w XV wieku, była niesamowitym osiągnięciem architektoniczno-technicznym (pierwszym w Polsce, a drugim w Europie). To dzięki niej słodka woda była doprowadzana wodociągami do zabudowań na Wzgórzu Katedralnym. Dzisiaj niestety nie pełni już swojej historycznej roli, służy jedynie za punkt widokowy, w którym przy muzyce Haendla można podziwiać panoramę okolicy. Aby to zrobić, trzeba uiścić opłatę w wysokości 7 zł.
Kolejnymi dwiema budowlami, na które warto zwrócić uwagę odwiedzając Frombork, są świątynie: wybudowany w XIV wieku kościół św. Mikołaja oraz dość nowy, bo około 150-letni kościół św. Wojciecha, który pełni obecnie rolę kaplicy pogrzebowej.
Jeśli macie chwilę czasu, to udajcie się na stary Rynek, gdzie przy ładnej pogodzie możecie usiąść przy figurze Mikołaja Kopernika i przy odrobinie fantazji wdać się z nim w dyskusję o obrotach ciał niebieskich. Ja tak zrobiłem, co zostało uwiecznione na jednym ze zdjęć (OMG jak dobrze, że przez te 7 miesięcy jednak sporo schudłem).

Kolejnym przystankiem, który znalazł się na naszej drodze było Braniewo. Czemu się tam zatrzymaliśmy? Bo to najstarsze miasto Warmii, a co więcej jej pierwsza stolica. Samochód pozostawiliśmy na parkingu przy Bazylice Mniejszej pod wezwaniem św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Kościół ten budowano przez prawie sto lat na przełomie XIV i XV wieku. Tym, co z zewnątrz przyciąga wzrok, jest niewątpliwie 63-metrowa wieża. Po wejściu do środka widać surowość murów, lecz mimo tego zachwyca swoim wyglądem. Biorąc pod uwagę, jak wyglądała ta świątynia po zakończeniu II wojny światowej, to musimy przyznać, że robi imponujące wrażenie.
Nieopodal kościoła mieści się jedno z najmniejszych, a zarazem jedyne na Warmii i Mazurach ZOO. My jednak do niego nie zaglądaliśmy, więc ciężko powiedzieć, czy warto je odwiedzić.
Jeśli wspominamy o naj- tego miasta, to nie sposób pominąć pięknego, a zarazem jednego z najważniejszych kolegiów jezuickich w Polsce. Jest to najstarsza w naszym kraju szkoła kształcąca przyszłych duchownych. To również w tych budynkach mieści się Muzeum Ziemi Braniewskiej, do którego wstęp jest bezpłatny. Tuż obok w pięknie położonym niewielkim parku znajduje się amfiteatr miejski. Warto zwrócić również uwagę na budynek sądu i pozostałości murów miejskich.

Jadąc dalej zatrzymaliśmy się w Czarcim Lesie. No dobra, to najstarsza znana nazwa tego miejsca, obecnie nosi ono miano Pieniężno. Co prawda mieliśmy zawitać do oddalonego kilka kilometrów od centrum miejsca (o nim za chwilę), ale górująca wieża przyciągnęła nasz wzrok. Kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła wybudowano już w XIV wieku, choć jego obecna forma pochodzi z XIX wieku. Był więc świadkiem splądrowania miasta przez wojska Władysława Jagiełły, które wykorzystały w 1414 roku ufność mieszkańców i ograbiły gród doszczętnie. Obok niego stoi niepozorny budynek ceglany będący obecnie w remoncie. Prawie go minęliśmy, a okazał się być starym ratuszem miejskim, który jest odbudowywany po zniszczeniach, jakich doznał podczas… II wojny światowej (Wiedzieliśmy, że tempo prac na niektórych polskich budowach jest mówiąc delikatnie niemrawe, ale żeby aż tak?). Po drugiej stronie placu stoi samotna wysoka wieża, to pozostałość po XIX-wiecznym kościele ewangelickim.
Jak wiecie z poprzednich tekstów lubimy czasami zajrzeć na stare cmentarze. W Pieniężnie zobaczyliśmy go przypadkiem i wstąpiliśmy. Pełno tam starych grobów, pamiętających jeszcze czasy, gdy językiem urzędowym w tych rejonach był niemiecki.

Po chwili w centrum pojechaliśmy do mieszczącego się pod miastem Muzeum Misyjno-Etnograficznego Księży Werbistów. Mieści się ono w imponującym budynku seminarium, a jego zbiory pochodzą z miejsc na całym świecie, które w swoich wędrówkach odwiedzali misjonarze ze Zgromadzenia Słowa Bożego.
Muzeum to nie tylko eksponaty, na ścianach i tablicach wypisano złote myśli sławnych ludzi. Niektóre z nich naprawdę trafiają do serca. Wstęp na ekspozycję jest płatny, a jego cena wynosi 7 zł. Naprawdę warto za tę niewielką kwotę zajrzeć do tego miejsca.

Aby wypocząć po dość intensywnym przedpołudniu i nabrać energii na dalsze zwiedzanie, wyskoczyliśmy na chwilę do reklamowanej przed muzeum Doliny Wałszy. I choć trasy ze względów bezpieczeństwa były w tym okresie zamknięte, to i tak udało nam się zakosztować uroków tamtejszej natury. Zieleń lasu i szum wody tego jednego z najstarszych europejskich rezerwatów wyciszyły nas i mogliśmy pokrzepieni siłą przyrody ruszyć dalej.

O tym, co dalej zwiedzaliśmy tego dnia, dowiecie się z kolejnego tekstu, który ukaże się po naszym powrocie ze słonecznej Sycylii, a więc już na początku marca.

8 uwag do wpisu “Warmia i Mazury – w grodzie Kopernika i u misjonarzy

  1. Fajne tereny, szkoda, że mamy tak daleko. Warto też wspomnieć, że Kopernik w pierwszej kolejności był astrologiem. Wtedy to była poważna nauka. Na każdym dworze było olbrzymie zapotrzebowanie na zaglądanie w przyszłość. Gwiazdy to umożliwiały.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s