Billund – co robić poza Legolandem

Co robić w Billund, gdy już zmęczy Was zabawa w Legolandzie? Dla ciekawych mamy kilka propozycji. Miasto stara się o to, aby wszyscy dobrze się w nim nie tylko bawili, ale również odpoczywali. Ruszajmy więc poza teren Parku Rozrywki.

Na początek proponujemy chwilę wyciszenia. Najlepiej zrobi Wam spacer ścieżką wśród zieleni. Gdzie cicho szemrze strumyk i zieleń drzew koi umysły. W Skulpturpark Billund znajdziecie też całą masę najróżniejszych instalacji artystycznych. Nam się one bardzo podobały i spędziliśmy wśród nich sporo czasu. Dobrze oznaczona ścieżka wiedzie z Legolandu do centrum miasta, a na jej obrzeżach stoją m.in.:

  • Piramidy, stworzone przez Thomasa Kruse i 70 dzieci, mieniące się tysiącami barw i odbijające promienie słońca
  • Żółta głowa wykonana ze stali nierdzewnej przez Qian Sihua, symbolizująca słońce, złoto, zdrowie, dobrą pogodę i siłę. Jej nazwa to „Pocałuj Mnie”. Warto to zrobić, gdy jesteście w dwie osoby. Jedna staje przed ustami, a druga patrzy przez ukryty z tyłu głowy teleskop
  • „Gwiazda Zwierząt”, Hervey’a Martina – Mikołajowi, szczególnie z jednej strony, przypominała stojącego na wzgórzu gryfa
  • „Otomana”, jaką Claus Fishers Andersen zrobił w 1994 roku, a która stała się dla nas miejscem wspólnego wypoczynku i mini sesji zdjęciowej
  • Podobał nam się również „Baśniowy Stwór” z 2016 roku, dzieło duńskiego księcia Henryka
  • Z kolejną o nazwie „Kobieta w ogrodzie” wiąże się pewna historia. Przez wiele lat artystka Lotte Olsen obserwowała swoją sąsiadkę Sigrid, która codziennie krzątała się w swoim ogrodzie, pieląc i podlewając rośliny. Tak urzekł ją zapał i miłość, z jaką kobieta oddawała się zajęciu, że postanowiła uhonorować ją rzeźbą postawioną później w Parku Billund.

Nie będziemy tu wymieniać wszystkich dzieł artystycznych, zobaczcie je sami i zanim przeczytacie informacje, spróbujcie odgadnąć, czym są i do czego się odnoszą. To naprawdę przednia zabawa i nam się spodobała. Mapkę i więcej informacji znajdziecie na stronie: https://skulpturpark-billund.dk/

Inną miejską atrakcją/grą jest odnajdywanie LEGO bricks – dużych na kilka metrów instalacji z porozrzucanych klocków duńskiej firmy. Aby odszukać wszystkie, trzeba sporo się nachodzić, ale można przy okazji zwiedzić całkiem niezły kawałek miasta i okolicy (niektóre znajdują się tuż za tablicami informującymi o granicach miasta).

Tak idąc i bawiąc się w parku, dotarliśmy w końcu do zabudowań. Naszym oczom ukazał się kolejny cel, który zamierzaliśmy tego dnia zwiedzić. Teddy Bear Art Museum to miły obowiązek do zobaczenia, gdy jesteście w Billund. Zajrzyjcie do niego koniecznie. Wstęp to jedyne 100 koron od osoby dorosłej i 80 koron od dziecka – warto.

Nas zaraz po wejściu przywitał kierownik muzeum. Johnny Pinholt Thorsen opowiedział nam w skrócie historię oryginalnego misia Teddy’ego, która równolegle i niezależnie działa się na dwóch kontynentach. Można podzielić ją na część niemiecką, gdzie główną bohaterką jest dotknięta polio Margarete Steiff, oraz część amerykańską z Theodor’em Rooseveltem (prezydentem Stanów Zjednoczonych) w roli głównej. Obie poznacie w dwojaki sposób – po pierwsze przeczytacie na ulotce informacyjnej albo obejrzycie na czymś w rodzaju dużego ściennego komiksu.

Zaopatrzeni w tę wiedzę tak jak my ruszcie na podbój gablot muzealnych. Nawet Mikołaj miał często otwarte z wrażenia usta i krzyczał: „Patrz, zobacz to!”. W tym, stosunkowo niedawno otwartym muzeum, można bowiem zobaczyć niesamowicie dużą kolekcję misiów z całego świata (jej drobny wycinek pokazują zdjęcia). Udało nam się odszukać nawet jednego misia z Polski. Podczas długiej wędrówki trafiliśmy na parę młodą misi, z którą strzeliliśmy sobie fotkę.

Jednym z najważniejszych eksponatów jest, niezbyt piękny, czerwony miś. Co w nim takiego szczególnego? To ponoć najsłynniejszy niedźwiadek na świecie. Poważnie. Sławniejszy od Puchatka, Paddingtona (też są w muzeum), Coralgola, Uszatka i kilku innych.

Alfonzo, bo tak się nazywa, został stworzony w 1908 roku. Wielki rosyjski książę George Michajłowicz sprezentował go swojej córce Xenii. Dziewczynka tak się nim zachwyciła, że wszędzie go ze sobą zabierała. W 1914 roku pojechał z nią w odwiedziny na brytyjski dwór. Gdy popijali herbatkę w Pałacu Buckingham, dotarła do nich informacja o wybuchu I wojny światowej. Aby nie kusić losu, Xenia pozostała w Anglii. W 1919 roku w wyniku stosunkowo niedawnej Rewolucji Październikowej bolszewicy zgładzili księcia. Jego córka zbliżyła się wtedy jeszcze bardziej do jedynej pamiątki, jaką miała po ojcu – Alfonza. I tak było aż do końca jej życia. Później miś trafił do jej córki Nancy, która w 1988 roku wiedząc, że nie będzie już miała potomstwa, wystawiła go w domu aukcyjnym. I tak rok później jego losy związały się z Teddy Bears of Withney, a następnie z duńskim muzeum. Arystokratyczny rodowód niewątpliwie dodał mu splendoru i sławy.

Takich historii w Teddy Bear Art Museum znajdziecie dużo więcej. Nie ma się zresztą co dziwić, w końcu muzeum zostało utworzone przez dwie rodziny pasjonatów.

Jeśli oglądanie misiów to dla Was mało, możecie wziąć udział w warsztatach z ich ręcznej produkcji, a nawet zakupić w sklepiku wszystkie niezbędne produkty do wytworzenia własnego. Wiele z tych, amatorskich rękodzieł stoi obecnie wystawionych w gablotach.

Na zakończenie wypiliśmy kawę i zjedliśmy ciastko w muzealnej kawiarni i przeszliśmy się po pięknie utrzymanym ogrodzie Edith Kirk Christiansen, którą nazywano w Billund „Matką LEGO”. Więcej informacji znajdziecie na stronie www.teddybearartmuseum.dk choć my polecamy Wam bezpośrednią wizytę na miejscu.

Kilka kroków dalej znajduje się kolejna atrakcja, która rozwija wyobraźnię i inteligencję przestrzenną dzieci. Choć i osoby dorosłe ciężko odciągnąć od jej uroków. LEGO House, bo o nim tu mówimy, to centrum warsztatów z tworzenia ciągle nowych i udoskonalania starych tworów z duńskich klocków. Zarówno mali jak i duzi znajdą tam coś dla siebie. Wnętrza budynku podzielono na kilka stref i tak znalazły się tam:

  • DUPLO Red Zone
  • Brick Builder
  • Creative Lab
  • Critter Creator
  • Fish Designer
  • Flower Artist
  • Character Creator
  • World Explorer
  • Story Lab
  • Test Driver
  • City Architect
  • Robo Lab

Nam niestety nie udało się wejść do żadnej z nich, ponieważ gdy tam dotarliśmy, odbywały się jakieś konferencje i można było zobaczyć jedynie hol główny. Jednakże znamy relację z pierwszej ręki od nowo poznanej w hotelu rodziny Szkotów (a właściwie Polki i Szkota). Stwierdzili oni, że warsztaty LEGO House to bajka i nie mogli oderwać się od poszczególnych zabaw.

Nie zwiedziliśmy wnętrz (koszt biletu to 229 koron), ale dane nam było wejść (za darmo) po futurystycznych schodach na dach budynku i bawić się ustawionymi na nim instalacjami, a nawet stanąć na szklanej jego części i zajrzeć do środka. Jeśli chcecie się więcej dowiedzieć, zajrzyjcie tutaj: https://www.legohouse.com

Lalandia – macie już dość spacerów i wolicie odpoczywać w parkach wodnych, to koniecznie do niej wstąpcie. To duży kompleks mieszczący w swoich wnętrzach wiele atrakcji związanych z wodą, ale nie tylko. Poza zwykłymi basenami, zjeżdżalniami i saunami można w budynku skorzystać z:

  • basenu ze sztuczną falą,
  • popływać w rzece (uwaga na „prawdziwy” nurt),
  • bawić się w parku linowym,
  • pograć w kręgle lub mini golfa,
  • pojeździć na łyżwach lub pozjeżdżać na nartach czy desce,
  • powspinać się na ściance,
  • pokazać dzieciom prawdziwe zwierzęta w mini zagrodzie,
  • oraz skorzystać z wielu innych atrakcji.

A gdy już się zmęczycie i będziecie głodni, to śmiało możecie wyruszyć na podbój wewnętrznych restauracji i barów. Nie wykręcicie się też tym, że zapomnieliście kąpielówek czy gogli, można je nabyć w jednym z wielu sklepów. Jeśli spodoba się Wam tam bardzo, to zostańcie w Lalandii na noc, w końcu posiada ona własna bazę noclegową. Informacji szukajcie tutaj: https://www.lalandia.dk

Opisane wyżej atrakcje nie są jedynymi w Billund. Podczas spaceru w poszukiwaniu LEGO bricks’ów natrafiliśmy na kilka innych. Lubicie piękne i barwne szale? Jeśli tak, to odwiedźcie Huset Olhom – Art Craft Design. Jesteście fanami startujących i lądujących samolotów? Blisko lotniska przygotowano specjalny punkt obserwacyjny z elektroniczną tablicą przylotów i odlotów. Zdjęcia stamtąd są naprawdę ciekawe. No i oczywiście nie zapominajcie o Legolandzie. Jeśli jeszcze jakimś sposobem nie czytaliście naszej relacji stamtąd, to zapraszamy – Legoland – wyjazd na Majówkę lub prezent na Dzień Dziecka. Z największą atrakcją miasta wiąże się też kilka innych ciekawostek. Poszukajcie chociażby ludzików LEGO. My znaleźliśmy je na: parkingu, koszach na śmieci, samochodach do wywożenia nieczystości itp.

No i jeszcze jedna sprawa, nie mniej ważna niż pozostałe. Gdzie zjeść w Billund ze smakiem? My wybraliśmy niewielką restaurację Cafe (S) na ulicy Vejlevej 2. Można tam najeść się w dość przystępnej cenie. Mają spory wybór pizzy, makaronów, dań z grilla i sałatek. A pomiędzy 11:00 a 15:00 serwują zestawy obiadowe w cenie od 54-79 koron. Poza tym podają dobre duńskie piwo Tuborg.

Podsumowując, Billund to doskonałe miejsce na wyjazd na majówkę lub na prezent na Dzień Dziecka. Możecie oczywiście pojechać tam również w innym okresie i też będziecie bawić się znakomicie. Pozdrawiamy Was i ruszamy w dalszą drogę. Już za tydzień kolejny etap naszej relacji z Sycylii. Pokażemy Wam Trapani, Saliny i Marsalę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s