Trapani i Segesta – legendy i historia antyczna

Na naszej sycylijskiej drodze pojawiły się dwa nowe miasta. Segesta z antycznym rodowodem oraz Trapani, o powstaniu którego krąży co najmniej kilka legend. Co robić w Trapani i jakie są atrakcje Segesty? Na te pytania szukaliśmy odpowiedzi po przyjeździe, bo wcześniej nie planowaliśmy zwiedzać tych miejscowości. Ale po kolei…

Jak już wiecie, gdy zjeżdżaliśmy z Erice, powoli zachodziło słońce (Monreale i Erice – miasto we mgle). Nasz cel był jednak dość blisko. Dzięki wcześniejszej rezerwacji wiedzieliśmy, że nocleg w Trapani jest przygotowany.

TRAPANI

Dojeżdżając do miasta, zadzwoniliśmy do gospodarza kwatery, a ten powiedział, że po nas wyjdzie. Znalezienie miejsca parkingowego trochę nam zajęło, więc Francesco musiał chwilę poczekać. Nie zniechęciło go to, a gdy powiedzieliśmy, że na drugi dzień planujemy wyprawę na jedną z Wysp Egadzkich, zaoferował pomoc i podwiózł nas do portu, abyśmy się wszystkiego dowiedzieli. Doradził też, gdzie zaparkować, aby nie ponosić opłaty za postój samochodu.

Wieczorem wtuleni w siebie słuchaliśmy, jak za oknem silny wiatr opowiada legendy o powstaniu Trapanii. A jest ich kilka:

  • Jedna z nich mówi, że miasto wybudowali przodkowie zamieszkujących te rejony Elymów. Byli nimi nie kto inny jak uciekinierzy ze sławetnej Troi, którzy postanowili osiedlić się w tych rejonach
  • Inna wskazuje na siostrę Zeusa – Demeter, która ruszyła w świat w poszukiwaniu swojej córki Persefony. Gdy tak przemierzała niebiańskie ostępy, wypadł jej z ręki boski atrybut w postaci sierpa (jak pewnie pamiętacie, babka była boginią rolnictwa). Narzędzie upadło na ziemię i obcięło jej kawałek, tworząc cypel, na którym ludzie wybudowali port
  • A może to jednak jej brat Posejdon, pan wszelakiej wody, groźny dla wrogów, a łagodny dla swoich czcicieli. To on ponoć opiekował się osiadłymi na cyplu ludźmi i pomagał im w połowach tuńczyków. Sprawiał też, aby wody morskie były wystarczająco słone, by produkować z nich sól (o tym w następnym tekście)
  • Można też usłyszeć, że to niebo i ziemia spleceni ze sobą w uniesieniu kochankowie postanowili dopomóc ludziom, którzy sławili ich miłość i oddawali im cześć.

Historie te, a może tylko szum wiatru i morza, uśpiły nas. Kiedy obudziliśmy się rano, byliśmy cali zziębnięci, ale szybko wstaliśmy i ruszyliśmy do portu. Wiatr był dość spory, ale nie zapowiadał tego, czego mieliśmy za chwilę się dowiedzieć. Pani w okienku kasowym poinformowała nas, że z powodu huraganów, jakie przetaczają się nad Włochami, może sprzedać nam bilety tylko w jedną stronę, a potem najprawdopodobniej utkniemy na kilka dni na Marettimo. Jak się pewnie domyślacie, zrezygnowaliśmy z naszych planów i schowawszy się w niewielkiej kawiarence, przy porannej kawie zaczęliśmy ustalać, co będziemy robić.

SEGESTA

Rzut oka na mapkę w naszym przewodniku i podjęliśmy decyzję. Jedziemy do Segesty, a właściwie jej antycznej części. Jak pewnie już wiecie, kilka wieków przed naszą erą na Sycylii dominowali Grecy. To oni stawiali wtedy miasta i świątynie, to ich bogowie rządzili na morzu, ziemi i w powietrzu. Rdzenni mieszkańcy wyspy, mimo że przejmowali wiele od uzurpatorów, to chcieli się jednak od nich trochę odróżniać.

Architektoniczne przykłady tego można znaleźć w Parku Archeologicznym w Segeście. Pomiędzy Trapani a Palermo, na dość sporej przestrzeni pośród wzgórz wznoszą się dobrze odrestaurowane ruiny antycznego miasta. Po zostawieniu samochodu na parkingu (koszt 5 euro/dzień) trzeba jeszcze kupić bilety (koszt 6 euro/osoba) i już można udać się do autobusu, który zabierze nas w okolice pierwszej atrakcji. Potem drałujemy na piechotę.

Naszą podróż z antykiem zaczynamy od dużej, przypominającej grecką, świątyni. Czemu przypominającej? Bo nie jest zupełnie taka sama. W jej wnętrzach próżno szukać pomieszczenia na święty posąg, które przybysze z Półwyspu Bałkańskiego budowali zawsze. No dobra, przyznajemy się, wiedzę tę zaczerpnęliśmy ze słownika, na miejscu nie zauważyliśmy tej różnicy, ale też nie jesteśmy ani historykami, ani architektami. Stwierdzamy jednak zgodnie, że budowla robi duże wrażenie.

Nie zostaliśmy przy niej jednak dość długo, bo wiatr szarpał nami niemiłosiernie i postanowiliśmy zejść ze wzgórza i poodkrywać kolejne atrakcje Segesty. Mogliśmy w tym celu udać się na szczyt wzniesienia dodatkowym autobusem (koszt 1,50 euro/osoby), a potem zejść na dół. Jednak że nogi mamy sprawne i lubimy chodzić, ruszyliśmy pod górę na piechotę.

W ten sposób zwiedziliśmy Bramę – Dolina, Bramę – Stazzo, Akropol Północny, Agorę, Zamek i Kościół. Na koniec pozostał nam duży, mieszczący ok. 4000 widzów Teatr. Został on wybudowany na przełomie IV i III w. p.n.e. Z jego ławek rozpościera się przepiękny widok, nie tylko na scenę, ale i na całą okolicę. My jednak spojrzeliśmy w niebo i już wiedzieliśmy – UCIEKAMY! Ciężkie stalowo-czarne chmury pędziły w naszym kierunku z dużą prędkością, po chwili zaczął padać deszcz. Mieliśmy szczęście na górnym parkingu, jakaś para zamówiła bus i dołączyliśmy do nich. Gdy zjeżdżaliśmy w dół, o dach zaczął uderzać mocno zmrożony grad, wygrywając wyłącznie sobie znaną melodię.

Na końcu drogi postanowiliśmy przeczekać nawałnicę w sklepiku parkowym. Niestety pojawił się problem. Do Reni podbiegł spory, choć dość przyjaźnie wyglądający pies i złapał ją za przedramię. Ani myślał odpuścić. Długo to trwało, gdy wspólnymi siłami wyswobodziliśmy ją ze szczęk bestii. Na szczęście nic się nie stało. Po burzy wsiedliśmy w samochód i wróciliśmy do Trapani.

I ZNOWU TRAPANI

Było już wczesne popołudnie, a my byliśmy głodni. A jak wiadomo, głodny Polak to zły Polak. Zaczęliśmy więc szukać jakiejś restauracji, aby coś przegryźć. Poziom naszej irytacji rósł wprost proporcjonalnie do ilości zamkniętych z powodu sjesty lokali i sklepów. W końcu udało się. Przemoczeni usiedliśmy w niewielkiej trattorii, w której poza właścicielami był tylko barman/kelner. Nasz wybór padł na pizzę. Najpierw dostaliśmy deskę bardzo smacznego antipasti (włoskich przystawek). Po dość sytym posiłku postanowiliśmy zamówić jeszcze jakiś regionalny drink. Gdy spytaliśmy o niego barmana, ten wyrwał nam karty i stwierdził, że przygotuje dla nas coś, czego nie ma w ofercie. I faktycznie facet wiedział, co robi. Dawno już nie piliśmy nic tak smacznego. Widząc, że próbujemy odgadnąć skład, Maurizio (barman) podszedł do nas z odręcznie napisaną kartką, na której wypisane były składniki. Papier okraszony był pięknie narysowanym uśmiechem.

Posileni ruszyliśmy na nadbrzeże, gdzie spędziliśmy znaczną część dnia. Trzeba przyznać, że jak przystało na nadmorskie miasteczko, w znacznej mierze żyjące z połowu ryb, port robi dość dobre wrażenie. Można w nim znaleźć prawie wszystkie rodzaje morskich pojazdów. Poczynając od dużych katamaranów, poprzez promy i jachty, na drobnych łódkach kończąc. Spacer nad morzem, pośród wiatru odprężył nas tak, że zrezygnowaliśmy z dogłębnego poznawania miasta, tym bardziej, że pogoda była średnia. Rzuciliśmy jeszcze okiem na sięgającą swoją historią wojen punickich budowlę, zwaną La Colombaina lub inaczej Pałacem na morzu. Miejsce to pełniło w przeszłości wiele funkcji, było: twierdzą, latarnią morską, miejscem kultu boginii Wenus, a nawet więzieniem.

Idąc dalej przez portową aleję, minęliśmy dumnie wypinającego pierś Garibaldiego, rewolucjonistę i polityka, który zjednoczył Włochy. Przy zachodzącym już słońcu weszliśmy w wąskie uliczki starego miasta i przechadzając się nimi, spacerowaliśmy aż do zapadnięcia zmroku. Nie robiliśmy już zdjęć, bo światło było niezbyt dobre i ciągle padało. Możemy Wam jednak powiedzieć, że jeśli lubicie turystykę sakralną, to ta część Trapani doskonale się do niej nadaje, ponieważ pełno tam kościołów.

Po kolejnej nocy spędzonej w dość „klimatycznych” warunkach, mogliśmy ruszyć już w dalszą drogę. Podczas niej zawadziliśmy jeszcze o jedno bardzo ważne dla miasta miejsce, którym są Saliny. Ale o tym przeczytacie już w kolejnym tekście. Jeśli natomiast interesują Was praktyczne informacje o Sycylii to znajdziecie je w tekście Sycylia – od strony praktycznej.

14 uwag do wpisu “Trapani i Segesta – legendy i historia antyczna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s