Luteranie, Orient i toruńskie pierniki

Pokrzepiony smacznym hostelowym śniadaniem i mając w zanadrzu jeszcze kilka godzin czasu przed odjazdem mojego pociągu ruszyłem na ostatni podczas tego wyjazdu podbój Torunia. Choć czasu było mało zdążyłem na niecodzienną opowiastkę o podróżach, oraz wizyty w ciekawych Skansenie i Muzeum Piernika, a na koniec były dwa obiady i wizyta w „krajach orientu”.

Czytaj dalej „Luteranie, Orient i toruńskie pierniki”

Drzewo wisielców

Toruń to miasto piernika, wizyta w nim bez skosztowania tego słodkiego specjału byłaby niepełna zajrzałem więc do Muzeum Piernika (o tym jednak będzie w następnym tekście). Ale to nie jedyne miejsce, które odwiedziłem drugiego dnia wizyty w grodzie Mikołaja Kopernika, w końcu mimo, że musiałem wyjeżdżać wczesnym popołudniem, to z łóżka zostałem wyrwany bladym świtem.

Czytaj dalej „Drzewo wisielców”

Uzdrowiska czar

„Szlachetne zdrowie,
nikt się nie dowie,
jako smakujesz,
aż się zepsujesz…”

Tak pisał w pierwszych wersach swojej fraszki „Na zdrowie” Jan Kochanowski. A gdzie lepiej podbudować „stare” zniszczone pracą i chorobami ciało, a nawet duszę, szczególnie tę jej część towarzyską, jak nie w uzdrowisku.
Nie bójcie się, nie będę opisywał życia kuracjuszy, z tego co mi wiadomo nie znam go z autopsji. Zabiorę Was natomiast do jednego z największych polskich uzdrowisk – do Ciechocinka. Jego nazwę zna każdy Polak, ale czy każdy wie jakie skrywa atrakcje w swoim wnętrzu, w to już raczej wątpię.

Czytaj dalej „Uzdrowiska czar”